Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 18 listopada 2018, niedziela.  Imieniny: Agnieszki, Anieli, Romana, Stanisława, Tomasza

R E K L A M A















free counters


ZE WSPOMNIEŃ JANA NOCUNIA



W czerwcu tego roku ukazała się książka "Straż Graniczna Inspektoratu Granicznego Wronki w latach 1928-1937. Ze wspomnień Jana Nocunia" sfinansowana przez Muzeum Ziemi Czarnkowskiej i wydana przez "Nadnoteckie Echa". Mam nadzieję, że dalsze losy Jana Nocunia, tak jak książka, wzbudzą zainteresowanie Czytelników i chęć podzielenia się bezcennymi dla mnie wspomnieniami, dzięki którym będzie mogła powstać kolejna książka w pełni oddająca ówczesne realia.

Przeglądając dostępne mi archiwalne dokumenty, w których jest wiele sprzeczności, odkryłem w jednym z nich krótkie zdanie, które pokierowało moimi dalszymi badaniami. Brzmiało ono: "Zostałem przydzielony do Obrony Narodowej na odcinku Wielkopolski od dnia 01 IX 1939 do dnia 19 IX 1939 i w tym dniu dostałem się do niewoli niemieckiej w Puszczy Kampinoskiej."

Ten krótki zapis, który pasował do wspomnień Jana Nocunia, dawał mi małą szansę odtworzenia jego wrześniowych losów. Dlaczego małą? Otóż wrześniowe walki wielkopolskich pograniczników są bardzo skąpo opisane, archiwa nie dysponują dokumentami, które wyjaśniałyby przebieg ich kampanii. Można jedynie posiłkować się dokumentami z Centralnego Archiwum Wojskowego, dotyczącymi oddziałów wojska polskiego operujących w obszarze przygranicznym i później w okresie bitwy nad Bzurą. Literatura faktu opisuje jedynie udział żołnierzy Straży Granicznej w działaniach obronnych na terenie Wielkopolski, późniejsze opisy ich walk na teranie Kujaw, Ziemi Łęczyckiej, czy Mazowsza są niepełne lub wręcz sprzeczne. Dysponuję wieloma wspomnieniami Jana Nocunia, ale tylko kilka z nich można umiejscowić w czasie i przestrzeni.

Oto więc próba odtworzenia losów strażników granicznych z wronieckiego inspektoratu.

Jan Nocuń (z prawej) z kolegą - sierpień 1939 roku.

Był to koniec sierpnia, gdy z komisariatu w Piłce dostaliśmy rozkaz przegrupowania się całą placówką na teren komisariatu. Już od kilku dni zarządzone było pogotowie alarmowe, spodziewałem się więc najgorszego. Na miejscu zostaliśmy zakwaterowani razem z żołnierzami plutonu wzmocnienia. Komendant Wawrzynów dokonywał przeglądu naszej grupy i żołnierzy z plutonu, którzy już od miesiąca służyli razem z nami jako wsparcie. Poprzedni rezerwiści, po trzech miesiącach szkolenia, zostali puszczeni w lipcu do domu. W południe dojechali do nas jeszcze koledzy z Chełstu, zebrało się też niemało cywili. Okazało się, że część z nas ma pomagać w mobilizacji młodych żołnierzy z Piłki i okolic. Pozostali zostali wysłani na patrole. Przed komisariatem zebrała się spora grupa ludzi, zrobił się straszny zamęt, jakieś kobiety płakały, wszyscy się ściskali i krzyczeli. Po południu zabrałem się z częścią rezerwistów i jeszcze jednym kolegą do Wronek, do inspektoratu, po pocztę służbową. Potem okazało się, że były to ostatnie dni normalnego życia.

Obecny widok budynku, w którym mieścił się komisariat Straż Granicznej w Piłce - rok 2015

(...) 1 września 1939 roku już od godziny pierwszej na niektórych wielkopolskich posterunkach granicznych trwał alarm, wzmożona aktywność Niemców na przedpolu wymusiła jego wszczęcie. Alarm postawił na nogi całe obsady posterunków granicznych oraz plutonów wsparcia. Patrole minerskie przygotowywały się do wysadzenia mostów i ważniejszych budynków. We wczesnych godzinach rannych już wszystkie komisariaty i posterunki zapoznane były z panującą sytuacją.

Trzeba wyjaśnić, że żołnierze Straży Granicznej pełnili rolę czaty, która po pierwszym kontakcie z nieprzyjacielem miała obowiązek wycofać się do punktów zbiorczych. W trakcie cofania miała za zadanie utrudniać wrogim oddziałom rozwinięcie pełnego natarcia poprzez działania saperskie. Każdy komisariat z podległymi posterunkami tworzył kompanię S.G. Dodatkowo przy każdym z nich, jako wsparcie, przydzielone były plutony wzmocnienia w sile sześćdziesięciu żołnierzy. Były to tzw. "plutony Straży Granicznej na stopie wojennej", utworzone na podstawie rozkazu "Z" z dnia 12.04.1939. Plutony przy wronieckich komisariatach ewidencyjnie należały do ośrodka zapasowego 10 dywizji piechoty. Pobór odbywał się w Powiatowej Komisji Uzupełnień w Szamotułach, a mobilizacja w dwóch turach: kwietniowej i lipcowej.

Wronieckiemu inspektoratowi podlegały cztery kompanie: kompania komisariatu Piłka, której dowódcą był ppor. Bronisław Wawrzynów i pluton wzmocnienia pod dowództwem ppor. Mieczysława Bekasa, w Wieleniu kompanią dowodził por. Jerzy Łopuski, w Czarnkowie zaś kpt. Michał Śmigielski, plutonem wzmocnienia zaś ppor. Andrzej Załęski, w Ujściu kompanią dowodził ppor. Kazimierz Boratyński, a plutonem wzmocnienia ppor. Franciszek Petrykiewicz.

Trzeba tu nadmienić, że według ustawy o Straży Granicznej z 1928 roku, a w szczególności według projektu aktu prawnego Komendy Głównej Straży Granicznej, który miał być wydany 31 sierpnia 1939 r., funkcjonariusze S.G. z chwilą mobilizacji stawali się żołnierzami pełniącymi służbą wojskową, a Straż Graniczna stawała się częścią sił zbrojnych. Oficerowie i szeregowi S.G. otrzymywali stopnie wojskowe, i tak: strażnik graniczny stawał się kapralem, starszy strażnik - plutonowym, przodownik - sierżantem, starszy przodownik - starszym sierżantem, aspirant - podporucznikiem, podkomisarz - porucznikiem, komisarz - kapitanem, nadkomisarz - majorem, inspektor - podpułkownikiem, a nadinspektor - pułkownikiem. Dlatego też w artykule tym posługiwać się będę stopniami wojskowymi.

(...) Padły rozkazy. Saperzy przystąpili do działania i o godzinie 08:00 wyleciały w powietrze mosty na rzece Miałej w Chełście, a zaraz po nich niedawno wybudowany posterunek graniczny. O godzinie 09:00 w Czarnkowie został częściowo wysadzony most na Noteci, a o 10:00 w Drawsku. Również w Ujściu w godzinach rannych wyleciały w powietrze mosty na Noteci, jedynie na wschód od Ujścia w ręce niemieckie wpadł nieczynny most kolejowy. W południe w Czarnkowie oddziały Grenzschutzu, po wcześniejszym ostrzale, próbowały po raz pierwszy przeprawić się przez rzekę i zostały odparte przez oddział Straży Granicznej. Od wczesnych godzin ujawniły się grupki niemieckich dywersantów, siejąc zamęt wśród ludności cywilnej i obrońców.

Most na Noteci w Czarnkowie uszkodzony przez saperów

(...) Po południu padł rozkaz dowódcy inspektoratu wronieckiego ppłk. Gustawa Świderskiego o przegrupowaniu się wszystkich podległych mu kompani S.G. w okolice Ryczywołu. (...)

(...) 2 września stopniowo pod Ryczywół dotarły kompanie S.G.: "Piłka", "Wieleń" i "Czarnków". W tym czasie Niemcy zajęli Czarnków. (...)

(...) 3 września do reszty kompanii dołączył oddział z Ujścia. Po zapoznaniu się z sytuacją ppłk G. Świderski wydał rozkaz kpt. M. Śmigielskiemu, aby wraz ze swą kompanią i plutonem saperów wyparł nieprzyjaciela z Czarnkowa i całkowicie zniszczył most na Noteci. Kompania "Piłka" w tym czasie miała osłaniać drogę Ryczywół - Chodzież w miejscowości Tłukawy, kompania "Ujście" drogę Czarnków - Ryczywół. W odwodzie pozostać miała kompania "Wieleń". Po wykonaniu zadania kpt. Śmigielski miał się wycofać po linii Huta - Skrzetusz - Ryczywół. Grupa uderzeniowa wyruszyła o godzinie 17:00. Niestety oddział kpt. Śmigielskiego wpadł w zasadzkę w wąwozie niedaleko Czarnkowa, oddział Straży Granicznej został rozproszony, saperzy jadący w tyle kolumny zdążyli się wycofać z rannymi i około 20:00 dotarli do punktu wyjścia. (...). W godzinach wieczornych ppłk G. Świderski na czele kompani "Wieleń" i "Piłka" wraz z plutonami wzmocnienia podejmuje decyzję o wycofaniu się w kierunku Gniezna. Kompania "Ujście" pozostaje jako zabezpieczenie w Ryczywole do rana następnego dnia.

4 września w nocy kompanie ppłk. G. Świderskiego dotarły pod Wągrowiec, gdzie rozkazem dowódcy 26 DP została utworzona grupa ppłk. G. Świderskiego składająca się z kompanii S.G., batalionu ON "Wągrowiec" i jednostek przeciwpancernych z 37 pp. Jej zadaniem była osłona kierunku Wągrowiec - Żnin. Natomiast kompania S.G. "Ujście" o godzinie 16:00 dotarła do Gniezna. Nie mogąc odnaleźć pozostałych jednostek, zgodnie z przedwojennymi wytycznymi o wycofaniu się w rejon koncentracji w Rawie Ruskiej, podążyła w tym kierunku. Doszła do Warszawy 08.09.1939 roku, gdzie przeszła pod rozkazy gen. W. Czumy.(...)

(...) W cztery dni po wybuchu wojny w rejon Kobylnica - Koziegłowy przesunięte zostały poznańskie bataliony Obrony Narodowej, które do tej podporządkowane były większym jednostkom. Utworzone zostało zgrupowanie batalionów ON pod dowództwem płk. Stanisława Siudy, nazwane Poznańską Brygadą ON. W jej składzie znalazły się również kompanie Straży Granicznej, niestety ich pochodzenie jest nieustalone. (...)

(...) 5 września kompanie ppłk G. Świderskiego wraz z pododdziałami 26 DP przegrupowały się w kierunku na Łabiszyn - Barcin - Szczepanowo. (...)

(...) 6 września zgrupowanie dowódcy 37 pp ppłk. Stanisława Kurcza, w skład którego wchodziły bataliony ON "Żnin" i "Wągrowiec", kompanie S.G. ppłk. G. Świderskiego oraz elementy 26 pułku artylerii lekkiej przegrupowały się z linii obronnej Piastowo - Laski Małe, na południe. Tam kompanie Straży Granicznej otrzymały rozkaz osłaniania rejonu pomiędzy jeziorami: Chomiąskim a Wiecanowskim oraz przeprowadzenia zwiadu w kierunku Wieniec - Niestronno.(...)

(...) 9 września zgrupowanie płk Siudy uległo reorganizacji. Między innymi podporządkowano mu bataliony ON "Kcynia", "Żnin" i "Wągrowiec" podlegające do tej pory 26 DP, tworząc pułk ON mjr. Mariana Kwiatkowskiego. W składzie zgrupowania płk. Siudy nadal istniał oddział ppłk. Śliwińskiego, który po reorganizacji nosił nazwę 1 pułku ON "Poznań", w jego składzie znalazły się kompanie Straży Granicznej. (...) Zgrupowanie płk. Siudy cofało się, osłaniając tyły armii "Poznań" z linii Skulsk - Ślesin na linię Brdów - Grzegorzew - Dąbie.

10 września do zgrupowania ON płk. Siudy, prawdopodobnie z okolic Dąbia Kujawskiego, dotarły kompanie S.G. pod dowództwem ppłk. Gustawa Świderskiego.(...)

(...) 12 września została utworzona Grupa Operacyjna gen. bryg. Michała Karaszewicza - Tokarzewskiego, w której skład weszły bataliony ON płk Siudy wraz z kompaniami S.G. ppłk. Gustawa Świderskiego. G.O. Tokarzewskiego miała między innymi za zadanie osłaniać Armię "Poznań" i "Pomorze". (...)

(...) 13 września płk Siuda podzielił swoje siły, tworząc pas obrony zabezpieczający obszar Kłodawy, Kutna, Łęczycy i Ozorkowa. (...) Ppłk Gustaw Świderski ze swymi kompaniami S.G. w Koloni Czątków i batalion ON "Wągrowiec" w Kłodawie miały stanowić odwód dla pułku mjr. M. Kwiatkowskiego, który miał przeprowadzić zwiad w kierunku północnym. W tym czasie część oddziałów z 1 pułku ON "Poznań" oraz kompanii S.G. pod dowództwem kpt. Koteckiego brały udział w obronie Łęczycy. (...) W nocy całość zgrupowania przesuwa się w stronę Kutna, tworząc przedmoście dla jego obrony na linii od Długołęki poprzez Głogowiec do zachodniego krańca miasta. Zgrupowanie S.G. ppłk. Gustawa Świderskiego stacjonowała w lesie na północny zachód od miejscowości Mnich k. Kutna. (...)

(...) 15 września zgrupowanie płk. Siudy zostało rozdzielone. (...) Zgrupowanie S.G. ppłk. Gustawa Świderskiego z częścią batalionów ON wycofało się wieczorem w rejon Oporów - Żychlin - Dobrzeli.

Od 16 września trwał odwrót w stronę Warszawy. Żołnierze z kompanii S. G. cofali się w okolicę Lwówka i Luszyna jeszcze w sposób zorganizowany, a następnego dnia przez Sanniki w rejon Iłowa z zamiarem przebicia się do Warszawy przez Bzurę. Odwrót odbywał się w stałej styczności z zaciskającym okrążenie nieprzyjacielem.

Biegliśmy grupą przez dużą polanę, jakieś dwieście metrów przed linią drzew dostaliśmy ostrzał z prawej strony. Przypadliśmy do ziemi, ostrzał się wzmagał, w dodatku był to coraz większy kaliber. Byliśmy już blisko lasu, spojrzałem na resztę chłopaków. Krzyknąłem: "Naprzód!" Obejrzałem się w biegu i przerażony zobaczyłem, jak żołnierz za mną biegnie bez głowy. Pochylony biegłem dalej, gdy nagle poczułem jakby ktoś metalowym prętem z całą siłą uderzył mnie w hełm. Chyba upadłem, dzięki Bogu ktoś złapał mnie za kołnierz i pociągnął do przodu. Zrobiliśmy jeszcze ze dwa kroki i wpadliśmy do lasu.

Większość żołnierzy ze zgrupowania płk Siudy dostała się do niewoli 17 września w okolicy Iłowa, części udało się przekroczyć Bzurę. Jest wśród nich Jan Nocuń, który prawdopodobnie wraz kolegą, nocą z 18 na 19 września, przepłynął rzekę. Niestety, na próżno.

Mokrzy i zmarznięci schowaliśmy się w jakiejś szopie. W głowie mi huczało i nic nie słyszałem na prawe ucho. Na szczęście hełm i to, że się nagle schyliłem biegnąc, uratowało mi życie. Zasnąłem niemal od razu. Przyśniła mi się Matka Boska, której obrazek od początku wojny nosiłem w kieszeni na piersi. Obudziłem się nagle i szarpiąc kolegę wybiegłem na zewnątrz. W tym momencie silny wybuch rzucił nas na ziemię, szopa zaczęła się palić. Usłyszałem tupot podkutych butów i krzyk: "Hande hoch!"

Otoczyła nas grupa Niemców, przyprowadzili jeszcze trzech naszych. Kazali nam uklęknąć z podniesionymi rękami. Któryś z nich krzyknął: "In den Büschen mit ihnen und schießen!" Usłyszałem, jak za naszymi plecami repetują broń. Myślałem, że to koniec i zacząłem się modlić: "Zdrowaś Mario, łaski pełna...". Mój szept przerwał nagły wjazd oficera na koniu, który zaczął wrzeszczeć: "Halt! Was ist hier los verdammt! Gefangenen sofort an der Rückseite eingestellt und den Rest mit mir!"

Wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej, który Jan Nocuń nosił przy sobie przez całą wojnę. Do końca życia twierdził, że to dzięki niemu ocalał.

Jan Nocuń dostał się do niewoli 19 września 1939 roku na terenie Puszczy Kampinoskiej. Jego dowódcy ppłk. Gustawowi Świderskiemu z niewielką częścią żołnierzy udało się dotrzeć do Warszawy. Gustaw Świderski trafił do niewoli 28 września.

Medal "Za udział w wojnie obronnej 1939" przyznany Janowi Nocuniowi w 1982 roku.

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy kompaniom Straży Granicznej "Wieleń" i "Piłka" udało się w całości dotrzeć do Puszczy Kampinoskiej, czy wśród nich byli żołnierze z kompani S.G. "Czarnków", czy do zgrupowania ppłk. Świderskiego dołączyły jakieś inne kompanie S.G.? Nie wiadomo. Nie jest wiadomo również, co za oddziały Straży Granicznej walczyły od czwartego dnia wojny w zgrupowaniu płk. Siudy. Te wątpliwości mogą jedynie rozwiać wspomnienia byłych żołnierzy września.
Mariusz Kaśkosz
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |  Czarnkow.pl  |   NetBase Czarnkôw  |  Strony WWW o Czarnkowie
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 22U, tel./fax (067) 356-68-35, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.