Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 18 listopada 2017, sobota.  Imieniny: Agnieszki, Anieli, Romana, Stanisława, Tomasza

R E K L A M A















free counters


ĆWIERĆ WIEKU PO POŻARZE



10 sierpnia minęło 25 lat od pożaru, który zniszczył 6 tys. hektarów Puszczy Noteckiej. Z tej okazji w piątek, 22 września, w Nadleśnictwie Potrzebowice zorganizowano konferencję "Las - Społeczeństwo - Innowacje". Uczestniczył w niej minister środowiska Jan Szyszko oraz przedstawiciele nadleśnictw, komend Straży Pożarnej i Policji, których funkcjonariusze przed 25 laty walczyli z żywiołem. Nie zabrakło też samorządowców, ze starostą Tadeuszem Teterusem oraz burmistrzem Wielenia Elżbietą Rybarczyk.

25 lat temu, 10 sierpnia, w upalny dzień przez Puszczę Notecką przejeżdżał pociąg relacji Miały - Krzyż Wlkp. Iskry sypiące się z zablokowanych hamulców wznieciły pożar wzdłuż trzykilometrowej linii kolejowej, a wysoka temperatura, bardzo niska wilgotność ściółki i drzewostan głównie sosnowy sprawiły, że pożar rozprzestrzenił się w bardzo szybkim tempie. Z relacji pracowników Nadleśnictwa Potrzebowice wynika, że: "Pożar opanował korony 50-65 letnich sosen, natychmiast przybrał cechy charakterystyczne dla burzy ogniowej. Nad koronami płonących drzew powstał cyklon powodujący silne turbulencje i gwałtowne porywy wiatru, przerzucające palące się wierzchołki drzew na odległość nawet 200 metrów. Około godziny 18.00 płonęło 500 hektarów lasu, a w godzinę później już 1500. Żywioł pozostawał całkowicie poza kontrolą. Bardzo silne zadymienie uniemożliwiało prowadzenie akcji gaśniczej z powietrza. Mimo zaangażowania w gaszenie pożaru strażaków, leśników, wojska, policji i miejscowej ludności, pożaru nie udało się opanować. Ewakuowano mieszkańców osad leśnych i wsi. I kiedy sytuacja wydawała się beznadziejna, około godziny 00,42 spadły pierwsze krople deszczu. Opady były tak intensywne, że w ciągu 70 minut spadło 29,5 mm wody na 1m kwadratowy". W ciągu dziewięciu godzin spłonęło prawie 6 tys. hektarów lasów, 19 budynków gospodarczych i trzy gospodarstwa. Był to drugi, co do wielkości pożar lasu w naszym kraju, a usuwanie jego skutków trwało trzy lata. Przy wyrębie spalonego lasu pracowało 5 tysięcy osób, a z pożarzyska uzyskano 1 mln metrów sześciennych drewna. W miejscu spalonego lasu posadzono 80 mln. sadzonek. Wiosną 1994 r. Prokuratura Wojewódzka w Katowicach po ponad rocznym dochodzeniu umorzyła śledztwo w sprawie pożaru. Sprawa znalazła jednak swój finał w sądzie. Polskie Koleje Państwowe zapłaciły największe w historii odszkodowanie. Pożar Puszczy Noteckiej kosztował je 50 milionów złotych. Uzyskane odszkodowanie pozwoliło na zastosowanie dodatkowych środków bezpieczeństwa i przynajmniej częściowe pokrycie strat w lasach. Obecnie na terenie Puszczy Noteckiej znajduje się 10 rezerwatów, występuje co najmniej 30 gatunków ptaków objętych ochroną. W okresie lęgowym obszar zasiedla powyżej 2% populacji krajowej orła bielika. Jest to także jedyna w ostatnich latach, stała ostoja wilka w zachodniej Polsce.

Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile Ryszard Standio w czasie przedstawiania uczestnikom konferencji historii pożaru Puszczy Noteckiej, wspomniał o kapelanie nadnoteckich leśników ks. kanoniku Edmundzie Klemczaku: "Jest wśród nas wiele osób, które wierzą, że to za wstawiennictwem ks. Klemczaka ulewny deszcz ugasił szalejący żywioł. To on z mieszkańcami wsi Biała podczas szalejącego żywiołu, modlił się o ocalenie puszczy w miejscowym kościółku, a gdy zabrzmiał głos dzwonu z przykościelnej dzwonnicy niebo zapłakało potężną ulewą. Wiele osób uważa, że to cud, inni mówią o zwykłym zbiegu okoliczności". Faktem jest, że drewniany krzyż i ogrodzenie cmentarza w Mężyku pozostały nienaruszone pomimo, że znalazły się w centrum pożarzyska gdzie temperatura dochodziła do kilkuset stopni powodując topnienie asfaltu.

Z kolei minister środowiska Jan Szyszko mówił, że usunięcie spalonego drewna i zagospodarowanie tak ogromnego pożarzyska w ciągu trzech lat, to mistrzostwo świata. Nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie w tak krótkim czasie zagospodarowano tak ogromną powierzchnię. To zasługa całego sztabu ludzi, którzy znają się na tym co robią. Najlepszym dowodem na to, jest `dzisiejszy widok młodej i zdrowej Puszczy Noteckiej. Przypomniano też osoby, które wniosły ogromny wkład najpierw w ratowanie puszczy, a następnie jej odtworzenie. Chcielibyśmy dzisiaj wyróżnić osoby, które wniosły największy wkład w odbudowę puszczy - mówił dyrektor Standio. Niestety nie ma ich już wśród nas. Dlatego pozwólcie, że ten skromny dowód uznania przekażemy na ręce ich najbliższych. Wyróżniono też służby, które 25 lat temu z narażeniem życia i zdrowia gasiły pożar i czuwały nad bezpieczeństwem miejscowej społeczności. Cechówki przedstawicielom tych jednostek wręczył minister Jan Szyszko i dyrektor Ryszard Standio. W czasie konferencji zebrani wysłuchali kilka wykładów dotyczących ochrony przeciwpożarowej lasu oraz sposobów zagospodarowania pożarzyska. Natomiast burmistrz Wielenia Elżbieta Rybarczyk, mówiła o skutkach pożaru dla samorządu i społeczności lokalnej.

Po zakończeniu konferencji na terenie Nadleśnictwa Potrzebowice goście udali się na cmentarz w Mężyku, gdzie pod cmentarnym krzyżem odprawiono mszę św., a w potrzebowickim Arboretum zasadzono pamiątkowego dęba.

Korzystając z okazji, że gościem konferencji był minister środowiska Jan Szyszko, zadaliśmy mu kilka pytań:

Panie ministrze aż trudno uwierzyć, że pan, który z taką determinacją walczył wspólnie z leśnikami o jak najszybsze odtworzenie Puszczy Noteckiej, dzisiaj godzi się na wycinanie starego drzewostanu w Puszczy Białowieskiej.

To prawda, z bólem serca godzę się, bo nie ma innego wyjścia. Aby uratować jeszcze nie zaatakowane drzewa trzeba wyciąć te, które są siedliskiem szkodnika. Gdybyśmy tego nie zrobili, za kilka lat oglądalibyśmy puszczę tylko na archiwalnych zdjęciach.

Dlaczego więc ekolodzy protestują, a Komisja Europejska grozi sankcjami?

Na temat protestujących "ekologów", nie będę się wypowiadał. Natomiast jeśli chodzi o unijnych komisarzy to powiem tak: Niech przyjadą do puszczy tacy ludzie, którzy będą pełnoprawnymi odpowiednikami moich specjalistów tam pracujących, a nie trzech ekspertów, z których jeden jest socjologiem, drugi poetą, a trzeci ledwie otarł się o przyrodę. To są ludzie, którzy nie potrafią odróżnić kornika od żaby. Żaden z nich nie dorósł nawet do pięt tym leśnikom, których pan tutaj widzi. Dlaczego? Bo tamci są politykami, a ci prawdziwymi specjalistami kochającymi las, znającymi swoje rzemiosło. Żaden z nas, nie pozwoliłby sobie na bezmyślną wycinkę drzewostanu w wiekowej puszczy.

Czy to prawda, że ekolodzy protestujący w puszczy Białowieskiej są sowicie wynagradzani, a ich protest to po prostu wczasy na łonie natury?

Na ten temat nie będę się wypowiadał z prostej przyczyny. Nie znam się na tym, nie wiem kto to jest, kto finansuje tę akcję i dlaczego. Proszę mnie pytać o las i wszystko co jest z nim związane a zapewniam, że odpowiem na każde pytanie.

Nie jest pan już zmęczony tą ciągłą nagonką?

Oczywiście, że jestem. Zamiast zajmować się konkretną pracą, muszę pisać wyjaśnienia i odpierać bezsensowne zarzuty.

Ale tu, wśród leśników, czuje się pan dobrze.

Tak, bo z tymi ludźmi mówimy jednym językiem i doskonale się rozumiemy.

Pozostaje więc tylko częściej odwiedzać Puszczę Notecką i ludzi, którzy czuwają nad jej bezpieczeństwem.

Zawsze uciekam do lasu, jak tylko mam chwilę wolnego czasu i muszę przyznać, że Puszczę Notecką darzę szczególnym sentymentem.

Miło się to słyszy. Dziękuję za rozmowę.
Marek Ambicki





Fot. Marek Ambicki
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |  Czarnkow.pl  |   NetBase Czarnkôw  |  Strony WWW o Czarnkowie
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 22U, tel./fax (067) 356-68-35, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.