Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 19 kwietnia 2021, poniedziałek.  Imieniny: Ady, Konrada, Leona, Włodzimierza

R E K L A M A



free counters


Z WIRUSEM MOŻNA WYGRAĆ



W połowie marca ujawniono w Czarnkowie pierwszy przypadek zakażenia wirusem COVID-19. Na kolejne nie trzeba było długo czekać. Jedną z pierwszych ofiar był Daniel Mróz, znany i powszechnie lubiany czarnkowski przyrodnik i miłośnik natury. Przeszedł wraz z rodziną swoistą epidemiologiczną "ścieżkę zdrowia". Wygrał i wrócił. Dziś jest już z nami.

Do zakażenia doszło po kontakcie z osobą, która wróciła z Włoch. Pierwsze objawy pojawiły się po kilkunastu dniach. Ból mięśni, gardła, kaszel i wysoka temperatura nie pozwalały bagatelizować sprawy. Po kontakcie z miejscowym Sanepidem skierowano go na odział chorób zakaźnych w Poznaniu. Badania potwierdziły zakażenie C-19. Domownicy - żona i córka - mieli wyniki badań testowych negatywne. Syn przeszedł zakażenie bezobjawowo. Wszyscy zostali objęci przymusową kwarantanną. Życie wokół nich zamarło. Nie skończyła się jednak wzajemna troska i pomoc. Na wyciągnięcie ręki była rodzina, przyjaciele i znajomi. Jak wynika z relacji służby medyczne w Czarnkowie i Poznaniu odpowiedzialnie wypełniły swoje zadania. Dziś, po szpitalnym leczeniu i kolejnej serii testów, panu Danielowi oraz rodzinie nic nie zagraża. On sam przebył trudną drogę, o której zgodził się porozmawiać. Zagrożenie minęło. W kontekście przebytej choroby ozdrowieniec może, cytując klasyka, śmiało powiedzieć "Veni, vidi, vici". Dziękujemy i pozdrawiamy.

Znamy Twoją wygraną walkę z wirusem. Jak było kiedy wróciłeś do domu? Jak spędziliście Wielkanoc?

- Z pewnością nie powiedziałbym, że "zwyciężyłem". Mój przebieg zakażenia COVID-19 określiłbym jako: uniknąłem bardzo poważnych komplikacji, które mogły się źle skończyć. Uniknąłem komplikacji, głównie dzięki bardzo szybkiemu rozpoznaniu u mnie choroby. Byłem drugą osobą zakażaną w naszym powiecie i uważam, że udało mi się przejść tę chorobę w nie najgorszym stanie końcowym, tylko dzięki profesjonalnej pomocy czarnkowskiego Sanepidu, za którą korzystając "z okazji" chciałbym podziękować oraz dostępności testów i badań w szpitalu zakaźnym w Poznaniu. Dzisiaj, gdy epidemia nabrała rozpędu są zupełnie inne realia, niż w połowie marca, gdy ja zaczynałem chorować. Myślę, że żaden nawet dobrze działający system, nie jest w stanie poradzić sobie z taką ilością zachorowań z jaką mierzymy się obecnie. Dlatego, tak ważne jest nienarażanie siebie i naszych bliskich na zarażenia, a każda pomoc dla szpitali i służby zdrowia w ogóle jest niezbędna i konieczna.
Pierwszą rzeczą którą zauważyłem po powrocie do domu była "wolność" i towarzystwo domowników. Oczywiście wszystko w ramach kwarantanny, jednak po dwóch tygodniach ścisłej szpitalnej izolacji, gdzie widuje się ludzi przez około 5 minut dziennie, różnica jest niesamowita.
Święta Wielkiej Nocy to dla nas zawsze bardzo rodzinny czas spotkań w większym gronie. Jednak w tym roku, jak większość z czytelników spędziliśmy te wiosenne święta tylko w gronie najbliższej czteroosobowej rodziny. Cieszy mnie to, że udało nam się dopełnić naszej corocznej tradycji. Otóż, co roku w niedzielę rano organizujemy dla dzieci fabularyzowaną grę terenową związaną ze świętami. Tegoroczna gra z powodu kwarantanny odbyła się nie w terenie tylko w naszym mieszkaniu. Można powiedzieć, że tematyka gry była jak najbardziej aktualna: zając wielkanocny poprosił dzieci o pomoc w odszukaniu receptury leku na tajemniczego "zajęczego wirusa". Przez półtorej godziny dzieciaki odnajdywały ukryte wskazówki, rozwiązywały szyfry, szukały sposobu na odkrycie tekstu napisanego sympatycznym atramentem z soku z cytryny, aby w efekcie skompletować składniki do leczniczej mikstury o nazwie "Zajęczy paw". Gra według dzieciaków była wyjątkowo trudna, choć sprawiła im ona wiele przyjemności, pomimo ograniczonej przestrzeni, na której się odbywała.

Czego najbardziej brakuje w chorobie oraz izolacji? Jak trzeba je przetrwać?

- Podczas chorowania na COVID-19 najbardziej brakuje powietrza. W przenośni i dosłownie. Niestety większość przebiegów tej choroby wiąże się z niewydolnością oddechową. U mnie było tak samo, choć na szczęście nie potrzebowałem wspomagania respiratorem podczas oddychania. W szpitalnej izolacji, najbardziej brakuje oczywiście kogoś z kim można porozmawiać twarzą w twarz. A z bardziej przyziemnych rzeczy, to czegoś ciepłego do wypicia - typu kawa lub herbata. Domowa izolacja z kolei wydaje się z perspektywy szpitala, parkiem rozrywki z wieloma atrakcjami więc tej izolacji nie odczuwam, jako uciążliwej. Jak przetrwać izolację? Nie czuje się autorytetem, aby udzielać komukolwiek rad. W naszym przypadku sprawdza się prosta zasada, że gdzie tylko można trzeba być elastycznym i wyrozumiałym, a tylko w niektórych, najważniejszych sprawach, kruszyć kopie. Oczywiście w przypadku pełnej kwarantanny (bez możliwości wychodzenia na krok z domu), nie da się jej przejść bez pomocy rodziny, przyjaciół i bardzo życzliwych sąsiadów, których na szczęście mamy wokół siebie sporo i bardzo nam oni wszyscy pomagają.

Masz dobrą radę dla tych, którzy aktualnie chorują i dla tych, którzy są jeszcze zdrowi?

- Wielu naprawdę doświadczonych i pełnych autorytetu osób wypowiedziało się jak przetrwać tę chorobę i uniknąć zakażenia. Wszystkie te rady są z pewnością mądre i dobre. Jeśli mogę dodam jedynie od siebie, żeby zachować zdrowy rozsądek, z którego mieszkańcy naszego regionu słyną w całym kraju. Jeśli możemy starajmy się wytrwać w izolacji i myślmy za innych w naszym otoczeniu, nie wszyscy dobrze radzą sobie z przymusową izolacją i rozumieniem zasad bezpieczeństwa. Jeśli już zachorujemy, pamiętajmy że nie jest to "koniec świata", jednak większość osób przechodzi tę chorobę bezobjawowo. Bądźmy również wyrozumiali dla wszystkich służb ratunkowych i nie narażajmy niepotrzebnie ich bezpieczeństwa.

Które z działań Twoim zdaniem, przynoszą najlepsze efekty w walce z koronawirusem?

- Nie będąc autorytetem w tej dziedzinie, mogę jedynie powiedzieć na podstawie własnego doświadczenia, że najlepiej sprawdza się bezwzględna izolacja, dezynfekcja rąk, noszenie maseczek oraz myślenie za innych, którzy myślą "że ich to z pewnością nie spotka".

Jak widzisz siebie, rodzinę, i świat po, miejmy nadzieję, wygranej z pandemią?

- Bezpośrednio po zniesieniu zakazów, widzę moją rodzinę i siebie na długiej wyprawie po Puszczy Noteckiej, aby "odbić" sobie ostatni przymusowy brak kontaktu z naturą. Jak będzie wyglądać świat? Myślę, że dobrze ujął to pan Kacper Nosarzewski, ekspert badań nad przyszłością, doradzający m.in. UNESCO: "Jedna myśl o przyszłości powinna nam towarzyszyć: przetrwanie i odbudowa są możliwe. Jako ludzie jesteśmy bardzo dobrzy w adaptacji. Nieważne, jak czarna jest ta noc, kiedyś na pewno się skończy".
Rozmawiał Piotr Keil

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.