Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 16 kwietnia 2021, piątek.  Imieniny: Benedykta, Julii, Kseni, Urbana

R E K L A M A



free counters


STAROSTA USPAKAJA



Sytuacja epidemiologiczna w kraju wydaje się być stabilna. Trudno mówić o znaczącej poprawie, ale życie powoli wraca do normy. Podobnie jest w naszym powiecie. Trwa akcja specjalna. W zagrożonych miejscach pobierane są próbki do badań na obecność koronawirusa. Powiatowe szpitale niebawem zaczną realizować planowe zabiegi i wizyty. Finanse oraz inwestycje nie są zagrożone. O walce z epidemią ze starostą Feliksem Łaszczem rozmawia Piotr Keil.

Historia koronawirusa w Polsce rozpoczęła się drugiego marca. W województwie zielonogórskim zdiagnozowano tego dnia pierwszego chorego. Pacjent „0” wyzdrowiał, ale od tego momentu jesteśmy na epidemiologicznej wojnie. Na obecną chwilę mamy ponad 800 ofiar oraz więcej niż 16 000 zakażonych. Na szczęście udało się uniknąć fali gwałtownych zachorowań. Liczba osób, które pokonały wirusa jest wielokrotnie większa od tych, którym się nie udało. To z całą pewnością sukces służb medycznych oraz dyscypliny społecznej, która w początkowej fazie była wzorowa. Nasz powiat na tle Wielkopolski plasuje się w niskiej strefie zachorowań. Zatem nie odpuszczajmy i pamiętajmy, ratują nas maseczki oraz rozsądna izolacja.

W dobie epidemii szpitale stają się najważniejszą instytucją w kraju. W jakiej kondycji są nasze?

- Prawda. W obecnej chwili najważniejsze jest sprawne funkcjonowanie obu szpitali powiatowych w kontekście zagrożenia epidemiologicznego. Sprawą podstawową i najważniejszą w obecnej chwili jest bezpieczeństwo naszych mieszkańców. Służby medyczne podlegające powiatowi muszą temu zadaniu sprostać i robią to skutecznie. Na dzień dzisiejszy oba szpitale funkcjonują w warunkach specjalnych. Dlatego pomoc doraźna udzielana jest w nieco ograniczonym zakresie przy zachowaniu odpowiednich w rygorów. Oczywiście w przypadkach poważnego zagrożenia zdrowia lub życia oba szpitale udzielają niezbędnej pomocy. Wizyty i zabiegi planowane wcześniej zostały częściowo zawieszone, to znaczy przełożone na późniejsze terminy. Tak działa służba zdrowia w całym kraju. My stosujemy się do zaleceń Ministerstwa Zdrowia. Zaznaczę jednak, że nasze szpitale są dobrze zabezpieczone w sensie epidemiologicznym. Można z nich bezpiecznie korzystać z uwzględnieniem rygorów, które tam obowiązują. Jak widać już z zewnątrz rozstawione są specjalne namioty, a służby działają w sposób profesjonalny. Kadra medyczna działa w normalnym stanie osobowym. Jeśli warunki epidemiologiczne pozwolą, to zostaną wznowione zabiegi planowe. W Czarnkowie działa chirurgia, ginekologia, pediatria, oddział wewnętrzny oraz w ograniczonym zakresie poradnie. Dotyczy to również Trzcianki. Służbom medycznym bardzo dziękuję za poświęcenie oraz zaangażowanie w walkę z epidemią. Słowa uznania oraz podziękowania kieruję też do Wojewody Wielkopolskiego oraz jego służb. Działania Urzędu Wojewódzkiego są dla nas znaczące.

Czy funkcjonuje jakaś profilaktyka na terenie naszego powiatu?

- W obu szpitalach powiatowych dyrektorzy podpisali umowy dotyczące pobierania wymazów od osób zagrożonych wirusem. Do tego dochodzi akcja uzupełniająca Wojewody Wielkopolskiego. Polega ona na tym, że nasze województwo obsługuje osiem specjalnych samochodów sanitarnych, z których medycy pobierają wymazy. Rozpoczynamy szeroką akcję pobierania wymazów w miejscach szczególnie niebezpiecznych. W pierwszej kolejności będą to Domy Pomocy Społecznej w Trzciance i Gębicach. Zaraz potem w dwóch kolejnych. Akcja dotyczy tak pensjonariuszy jak i personelu. Dodam, że działania te prowadzone są z budżetu państwa, nas koszty nie dotyczą. Uważam, że to niezwykle ważne i potrzebne działanie i w dodatku nie obciążające budżetu powiatu. Jesteśmy z medycznego punktu widzenia powiatem specyficznym. Posiadamy dwa szpitale oraz cztery domy pomocy społecznej. Pod opieką mamy kilkuset pensjonariuszy, co z obsługą daje ponad tysiąc osób związanych z pomocą. To olbrzymia liczba i wielkie niebezpieczeństwo epidemiologiczne. W grę wchodzą także dwa szpitale funkcjonujące na terenie powiatu. Te sprawy to „tykająca bomba epidemiczna”, którą musimy rozbroić. I to robimy. Akcja pobierania próbek pod kątem obecności koronawirusa już ruszyła.

Czy Powiat włączył się także w przeciwdziałanie?

- Jak najbardziej. Nie czekamy na pogorszenie sytuacji. Zarząd Powiatu przeznaczył z budżetu prawie pół miliona złotych na pomoc naszym szpitalom oraz DPS-om przy pełnym poparciu Rady Powiatu. Pieniądze te przekazano na zabezpieczenie higieniczne i sanitarne. Oprócz tego wdrożono odpowiednie procedury sanitarne w Starostwie oraz instytucjach podległych. Wprowadziliśmy je i kontrolujemy na bieżąco przy dużym zaangażowaniu Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej i jej szefowej pani Beaty Kościelskiej.

A jak wygląda sytuacja finansowa szpitali?

- Trudno obecnie mówić o roku bieżącym, bo nie wiadomo jak sytuacja będzie się zmieniała w czasie najbliższym i w kolejnych kwartałach. Jeśli chodzi o lata poprzedniej kadencji i szpital czarnkowski, to powiat był zmuszony dopłacać. W roku 2018 dopłata do zadłużenia czarnkowskiego szpitala wyniosła ponad milion dwieście tysięcy złotych. Trzcianka miała w tym samym czasie wynik finansowy dodatni. W roku ubiegłym nie dopłaciliśmy do zadłużenia czarnkowskiego szpitala ani grosza. To wielki sukces nowej dyrekcji szpitala oraz jego załogi. Zmiany, które poczyniliśmy, okazały się trafione. Szkoda, że w usprawnianiu przeszkadza nam sytuacja epidemiczna. Szpital im. Jana Pawła II w Trzciance utrzymuje się zwyczajowo na dobrym poziomie finansowym. Nie musimy dopłacać do jego funkcjonowania. A jak jest dziś? Upłynęły dopiero cztery miesiące bieżącego roku. Trudno więc wyrokować jak będzie na koniec roku. Tym bardziej, że sytuacja epidemiologiczna w kraju i na świecie jest niewiadoma. Mamy wstrzymane wiele usług, które w toku normalnej działalności wykonywały szpitale. Ze statystyki ilości wykonywanych zabiegów wynika, że jest spadek. Mam nadzieję, że kiedy wznowimy w pełni planowane zabiegi, to szpitale ruszą ze zdwojoną siłą. Czy uda się nadrobić stracony czas, nie wiem. W tej kwestii powinni się wypowiedzieć dyrektorzy, bo powstaje pytanie, czy wszystkie zaplanowane zabiegi uda się w tym roku wykonać. Jeśli nadgonimy czas, to wszystko będzie w porządku. Coś więcej będzie można powiedzieć dopiero w połowie roku. Sytuacja jest taka, że koszty utrzymania szpitali w związku z epidemią wzrosły, a zabiegów jest mniej. Taka sytuacja wynikła ze słusznych skądinąd zaleceń ministerstwa, jak i obaw pacjentów przed pojawianiem się w szpitalach. Zdajemy sobie wszyscy sprawę, że pomimo wprowadzenia specjalnych rygorów są to w obecnej chwili miejsca o podwyższonym ryzyku zakażenia. Ludzie się boją i czekają. Trudno się temu dziwić. Czekamy więc wszyscy na rozwój wypadków i zatrzymanie epidemii. Póki co, mamy w obu szpitalach czerwone strefy, obsługę przypadków ratujących życie, zagrożone zdrowie oraz ograniczoną specjalistkę. Czekamy z niecierpliwością na pełne otwarcie bram szpitali.

Jak funkcjonuje starostwo? Nie ma kłopotów z obsługą petentów?

- Mamy dwa obiekty, bo trzeba pamiętać też o delegaturze w Trzciance. Nie jest żadną tajemnicą, że mieliśmy w Starostwie Powiatowym w Czarnkowie przypadek z podejrzeniem o koronawirusa u jednego z pracowników. W tym czasie, dopóki nie stwierdzono negatywnego wyniku testu, praca urzędu została zminimalizowana. Zleciliśmy urzędnikom pracę zdalną. Na posterunku pozostali jednak wszyscy naczelnicy wydziałów wraz ze starostą i jego zastępcą. Po negatywnym teście pracownika, funkcjonowanie urzędu powróciło do stanu poprzedniego. Pracujemy z zachowaniem odpowiednich rygorów sanitarnych. Maski, dezynfekcja, bezpieczne odległości są obowiązkowe i bezwzględnie stosowane. Niewielka część pracowników wykonuje swoje zadania zdalnie. Nie wszędzie bowiem dało się zapewnić odpowiednie odległości stanowisk. O sposobie pracy za zgodą starosty decydują naczelnicy wydziałów. Zalecenia są takie, aby obsługa petentów była bezpieczna, wygodna i terminowa. Najczęstszy kontakt z petentami mają wydziały komunikacji i budownictwa. Tam należy się wcześniej umówić i określić dzień i godzinę załatwienia sprawy. Ten system bardzo dobrze się sprawdza. Urzędnicy wychodzą też często do petentów w przygotowane miejsce, gdzie można załatwić prostsze sprawy. Wszystkich obowiązują rygory sanitarne zalecone przez Ministra Zdrowia. Przestrzegamy stanowczo norm, ale nie zamykamy urzędu dla petentów. Nie ma ograniczeń funkcjonalnych. Sprawy można załatwiać. Zalecamy jednak kontakt telefoniczny i mailowy. Przy okazji dziękuję mieszkańcom powiatu za wyrozumiałość i proszę o przestrzeganie przepisów sanitarnych do czasu ich odwołania.

Czy epidemia wpłynie na kondycję finansową Powiatu?

- Trudno wyrokować co będzie w odległej perspektywie. Pewnym jest, że budżet będzie wymagał zmian. Trzeba będzie go uaktualniać i dostosowywać do potrzeb, które mogą mieć jeszcze miejsce. Jak wiemy dochody Powiatu opierają się głównie na subwencjach i dotacjach. Te pochodzą z budżetu państwa i są już przydzielone. Nie możemy jednak wiedzieć, czy z uwagi na epidemię i zmieniające się potrzeby, nie zostaną wprowadzone jakieś korekty. Na te sprawy Powiat nie ma większego wpływu. Czym innym są dochody własne Powiatu. Te mamy z części podatków, pracy wydziałów itp. Możemy je kontrolować i mieć na nie wpływ. Dla wyjaśnienia: wpływy z podatków od osób fizycznych PIT (przysługuje nam 10,25%) w roku ubiegłym, wynosiły około 18,5 mln złotych i zanotowaliśmy znaczący wzrost dochodów z tego tytułu. Podobnie było z podatkiem CIT (od osób prawnych). Tutaj wzrost był o ponad 150%. Na rok bieżący, plany dochodowe z obu podatków, mamy ustalone na podobnym poziomie. Aby znać sytuację na dziś, najprościej jest porównać wyniki z pierwszego kwartału roku ubiegłego z obecnym. Nie bawiąc się w szczegółowe dane mamy kilkuprocentowy spadek dochodów. Najprawdopodobniej jest tak, że osoby i firmy płacące podatki zatrzymały działalność w ostatnim czasie. To z pewnością efekt epidemii. Jak się sprawy potoczą w kolejnych miesiącach nie wiemy. Będzie to zależało głównie od uwalniania rynku przez rząd oraz umiejętności wychodzenia przedsiębiorców z kryzysu. Jest też nadzieja, że po ustaniu epidemii popyt i koniunktura rynku wzrosną. Straty mogą zostać odrobione.

Czy tegoroczne inwestycje powiatowe mogą być zagrożone?

- Myślę, że absolutnie nie. Mamy zaplanowane wcześniej ważne rzeczy i zabezpieczone fundusze. Mam na myśli w pierwszej kolejności halę sportową przy liceum w Czarnkowie. Nie sądzę, aby cokolwiek mogło zagrozić jej ukończeniu. W sprawach drogowych podejrzewam, że poważniejszych trudności nie będzie. Mamy natomiast w budżecie niedobory dotyczące oświaty i pomocy społecznej. Te nie są jednak spowodowane epidemią, ale redukcją subwencji na te cele. Tutaj niedobory są i zapewne będzie trzeba coś dołożyć z naszej kieszeni, czyli budżetu, by zabezpieczyć sprawne funkcjonowanie wszystkich tych placówek.

Jest pan rolnikiem. Co z rolnictwem, a przede wszystkim cenami?

- Nie mam wątpliwości, że ceny produktów rolnych w tym roku wzrosną. Zawsze o cenach w sektorze rolnym decydują pogoda i rynek, a w bieżącym roku dochodzi jeszcze epidemia oraz ASF. Coraz powszechniej dociera do społeczeństwa, że służąca relaksowi słoneczna pogoda nie służy rolnikom i leśnikom. Mamy trzeci rok z rzędu suszę, a obecna zapowiada się do najgorszych. Naukowcy i meteorolodzy twierdzą, że może to być rok najbardziej niekorzystny od pięćdziesięciu lat. Oby się to nie potwierdziło. Jednak opady, które mamy obecnie są katastrofalnie niskie. Niedobory wody mamy potężne, a Wielkopolska w tej kwestii na liście kraju przoduje. Ilość obecnych opadów jest ponad dziesięciokrotnie niższa niż być powinna. Te wskaźniki obrazują skalę już nie niedoborów, ale tragedii. Druga sprawa to rynek. Wystarczy porównać ceny w skupach produktów rolnych oraz w sklepach. U rolników na przysłowiowym podwórku one nie wzrosły, a raczej spadły. Natomiast w sklepach znacząco wzrosły. To daje dużo do myślenia. Warto zastanowić się nad tym, kto naprawdę korzysta na podwyżkach. Rolnicy, pomimo pogarszania się warunków upraw i hodowli, nie zarabiają tyle ile powinni. Epidemia także wpłynie na opłacalność pracy rolników. Nie działają restauracje, bary, imprezy z konsumpcją, domy wczasowe, lokalne ryneczki i hotele. Gastronomia upadła, a to olbrzymi rynek zbytu. Podobnie jest z eksportem. Granice pozamykane. Polska, potentat produkcji mięsa i mleka w proszku, stoi w miejscu. Pandemia dotknie rolników na całym niemal świecie. To nieuniknione. W dobie globalnego rynku rolnego, nie jesteśmy w stanie nie odczuć czasu epidemii na własnej skórze. Rynek pracy w rolnictwie zostanie załamany. Już za chwilę będzie zbiór szparagów, truskawek i nowalijek. Kto to zrobi jeśli wirus będzie nadal groźny? Granice zamknięte. Obawiam się, że wiele owoców miękkich pozostanie na polu. Owszem, pojawią się w niektórych sektorach rolnictwa nadwyżki produktów rolnych, przemysł i hurtownie kupią je wtedy nawet taniej. Jednak zwiększona podaż nie przełoży się na spadek cen w sklepach. W sklepach będzie jak zwykle drożej.

Dziękuję za rozmowę

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.