Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 13 kwietnia 2021, wtorek.  Imieniny: Justyna, Justyny, Małgorzaty, Marcina

R E K L A M A



free counters


WYPRAWA WAKACYJNA
Mała Fatra



Czarnkowska Rowerowa Sekcja Turystyczna w ubiegłym roku obchodziła 20-lecie swojej działalności. Przez te wszystkie lata jej członkowie organizowali wiele wycieczek, rajdów i spotkań turystycznych przeznaczonych dla bardzo szerokiego grona miłośników rekreacyjnej jazdy na rowerze. Duża grupa mieszkańców Ziemi Nadnoteckiej korzystała i nadal korzysta z tych propozycji, poznając uroki doliny Noteci i Puszczy Noteckiej z wysokości rowerowego siodełka. Poza tym członkowie sekcji starają się również organizować wyjazdy we własnym gronie, które oprócz walorów turystycznych niosą sporą dawkę wzajemnej radości, integracji i życzliwości. Niewątpliwie do takich wydarzeń zaliczyć należy tradycyjny wyjazd wakacyjny, którego dwudziestą edycję właśnie czarnkowscy cykliści rozpoczynają.

Zupełnie przypadkowo okazało się, że w przeszłości, w odstępach czteroletnich, celem wyjazdu stały się polskie i słowackie Tatry, po których wędrowano pieszo w roku 2008, 2012 i 2016. Żeby podtrzymać tę niepisaną tradycję, również w tym roku celem podróży wakacyjnej i pieszej wędrówki stały się góry. Od 5 do 12 lipca członkowie sekcji będą zdobywać najciekawsze i najważniejsze szczyty słowackiej Małej Fatry.

Podobnie jak w latach ubiegłych zapraszamy do śledzenia codziennych relacji na stronach www.czarnkow.info, www.mck.czarnkow.pl oraz www.facebook.com/RSTCzarnkow, by wspólnie dzień po dniu przeżywać górskie wędrówki i podziwiać wyjątkowe krajobrazy...



DZIEŃ 1
5 lipca 2020 r.

Pierwszy dzień tegorocznej wyprawy wakacyjnej Rowerowej Sekcji Turystycznej rozpoczął się bardzo wcześnie. Tuż przed godziną 5.00 cała grupa, czyli 9 osób, spotkała się na osiedlu Parkowym w Czarnkowie, by po krótkich powitaniach wsiąść do aut i skierować się w stronę Szamotuł i Poznania. Od stolicy Wielkopolski zaczął się dość wygodny odcinek podróży - na początek droga krajowa S5 do Wrocławia, potem autostrada A4 w kierunku Katowic, a następnie autostrada A1. Całość zakończyła malownicza droga ekspresowa S1 w kierunku Zwardonia. Po przekroczeniu granicy w tej miejscowości rozpoczęła się słowacka część podróży, która jednak nie trwała zbyt długo, bo po kilkudziesięciu minutach jazdy grupa zameldował się w miejscowości Terchova. Tutejszy pensjonat "Ludmila" stał się bazą dla czarnkowskiej grupy na najbliższy tydzień. Ten samochodowy odcinek liczył 595 kilometrów i udało się go pokonać przez 8 godzin. Stąd też był jeszcze czas na mały rekonesans po miejscowości Terchova, który zaczął się od obiadu, potem wizytą na wieży widokowej i tutejszym kościele oraz przy pomniku Janosika. Dzień zakończyła plenerowa kolacja na tarasie pensjonatu "Ludmila".









DZIEŃ 2
6 lipca 2020 r.

Poniedziałkowy poranek czarnkowskich turystów przywitał przepiękną, letnią pogodą. Cała grupa wypoczęta i wyspana bardzo wcześnie zameldowała się na śniadaniu, na którym królowała jajecznica i pieczona kiełbaska. Tuż potem wszyscy spakowani i przygotowani wyruszyli samochodami w stronę miejscowości Stefanova, bowiem plan dnia zakładał zdobycie szczytu Mały Rozsutiec. Zanim jednak rozpoczęła się wspinaczka na wysokość 1344 m n.p.m. przyszedł czas na spacer po jednej z największych atrakcji Małej Fatry, czyli Janosikowych Dziurach. To bardzo przyjemny, ale także wymagający odcinek tej części słowackich gór. Nie brak tutaj małych wodospadów, drabinek, mostków, podejść z łańcuchami czy szumiących potoków. Całość robi duże wrażenie i zapewne będąc w tym miejscu nie można pominąć tego fragmentu Małej Fatry. Następnie, po krótkim odpoczynku przy bacówce Koliba, rozpoczęła się wspinaczka na Mały Rozsutiec. Podejście do podnóża szczytu nie było wymagające, natomiast jego zdobycie to krótki, ale bardzo intensywny marsz pod niemalże pionową ścianę. Po kilku pamiątkowych fotografiach czarnkowska grupa zeszła na Przełęcz Medzirozsutce, gdzie przyszedł czas na posiłek. Dzień zakończył powrót do miejscowości Stefanova i nagroda w postaci zimnych napojów i lodów w restauracji "Starek".











DZIEŃ 3
7 lipca 2020 r.

Trzeci dzień wakacyjnej wyprawy czarnkowskich rowerzystów był nieco dziwny! Głównym celem było zdobycie szczytu Chleb /1646 m n.p.m./ i udało się to aż trzy razy! Wszystko zaczęło się od bardzo pochmurnego i zimnego poranka, który został "osłodzony" przez tradycyjnie pyszne śniadanie przyrządzone przez kolegów Artura i Krzysztofa. Po odpowiednich przygotowaniach cała grupa pojechała do miejscowości Vratna, by wsiąść do kolejki gondolowej i bardzo szybko przedostać się na Snilovske Sedlo /1524 m n.p.m./. Niestety na tej wysokości było zimno, wiał silny wiatr i wszystko otaczały gęste chmury uniemożliwiając podziwianie jakichkolwiek widoków. Niezrażona tymi okolicznościami grupa wyruszyła w kierunku szczytu mozolnie pokonując kolejne metry w otoczeniu mgły i chmur. Po dotarciu na wierzchołek zapadła decyzja, żeby zejść do schroniska "Chata pod Chlebom" i odrobinę przeczekać niekorzystne warunki atmosferyczne. Niestety drobny błąd w nawigacji spowodował, iż po kilkunastu minutach grupa ponownie wspięła się na Chleb. Po tej przygodzie już nie było problemu, by dotrzeć do schroniska i tam trochę odpocząć przy lokalnych smakołykach. Wzmocnieni dobrą zupą i poprawiającą się pogodą czarnkowscy cykliści postanowili zdobyć jeszcze Vielky Krivan /1709 m n.p.m./. Zostali za to nagrodzeni, bo pogoda wyraźnie się poprawiła i wreszcie można było podziwiać przepiękne widoki na Małą Fatrę. Podbudowani tą sytuacją, tuż po zejściu ze szczytu, grupa wyruszyła po raz trzeci na Chleb, by w końcu również z tego miejsca zobaczyć cały urok tej części Słowacji. Dzień zakończyła pyszna kolacja w postaci bigosu, którego przygotowaniem zajęli się uczestnicy wyprawy. Było smacznie!












DZIEŃ 4
8 lipca 2020 r.

Plan na środę zakładał zdobycie kolejnego szczytu w paśmie Małej Fatry. Nie do końca było wiadomo którego, bo wszystko zależało od warunków atmosferycznych. Jako że poranek okazał się słoneczny i pogodny, wybór padł na Velky Rozsutec /1610 m n.p.m./. Wspinaczkę poprzedził krótki dojazd do miejscowości Stefanova, z której zielony szlak wyprowadził czarnkowskich turystów na Przełęcz Medziholie. Tam, po krótkim odpoczynku, rozpoczęło się główne podejście. Mimo, iż wysokości bezwzględne w tych górach nie są imponujące, to wejście na ten szczyt wymaga sporego wysiłku oferując w zamian doskonałe widoki i trochę emocji związanych z ekspozycją i wspinaczką z pomocą łańcuchów. Po kilkudziesięciu minutach mozolnego pokonywania kolejnych metrów przyszła nagroda w postaci osiągnięcia kulminacyjnego wierzchołka, którego ozdobą jest niewielki krzyż i mała tablica pamiątkowa poświęcona papieżowi Janowi Pawłowi II. Po obowiązkowej sesji fotograficznej przyszedł czas na zejście na Przełęcz Medzirozsutce i przerwę na plenerowe śniadanie. Tam, mając na uwadze wcześniejsze zmęczenie i emocje związane ze wspinaczką, nastąpiła wymiana opinii i zdań o wyższości odpoczynku w górach nad tym nad morzem. Lub odwrotnie! Droga powrotna była nieco uciążliwa i monotonna, bo szybsze tempo blokowała bardzo śliska i stroma droga oraz drobne urazy u niektórych uczestników wyjazdu. Tradycyjnie wysiłek całego dnia wynagrodził wspólny popołudniowy posiłek i wieczorne rozmowy zakończone tuż przed ciszą nocną.











DZIEŃ 5
9 lipca 2020 r.

Chyba każdy z nas słyszał takie powiedzenie "jeździć wokół komina". Oznacza to poruszanie się przy miejscu zamieszkania lub pobytu i pokonywanie niewielkich odległości. Tak właśnie miał wyglądać kolejny dzień wakacyjnej wyprawy członków czarnkowskiej Rowerowej Sekcji Turystycznej. Z założenia czas małego odpoczynku, regeneracji i wytchnienia. Oczywiście to tylko założenie, bo życie pisze własne scenariusze, które jednak rodzą się w głowach ludzi. Głównym celem czwartkowej wycieczki było pasmo "Boboty" rozciągające się pomiędzy miejscowościami Stefanova i Terchova. Ich najwyższy punkt nie przekracza 1100 m n.p.m., więc zdobycie nie powinno stanowić większej trudności. Jak zwykle bywa w takich przypadkach rzeczywistość okazała się zgoła inna. Leśny szlak, po nocnym deszczu, był wyjątkowo mokry, śliski i nie sprzyjał górskiemu obuwiu. Dodatkowym i chyba największym problemem okazał się stopień nachylenia trasy, który utrudniał równomierne podchodzenie i rozciągał do granic możliwości mięśnie łydek. Mozolna wspinaczka trwała stosunkowo długo, a nadzieja na spokojne zejście również okazała się płonna, bo trzeba było wyjątkowo i ostrożnie pokonywać kolejne metry, żeby uniknąć niebezpiecznego upadku. Nagrodą po zakończonej wędrówce okazało się śniadanie w plenerze przy strumyku Varinka. Morale podbudowane własnoręcznie przygotowanymi kanapkami zachęciło czarnkowskich cyklistów do zmiany planów. Zamiast powrotu do pensjonatu rozpoczęła się wędrówka "Zbójnickim chodnikiem", bardzo malowniczym odcinkiem masywu "Sokolie", który przez "Male noclahy" doprowadził grupę do Terchovy po pokonaniu blisko 10 kilometrów przez prawie 6 godzin.











DZIEŃ 6
10 lipca 2020 r.

Prognoza pogody na piątek była bardzo obiecująca i optymistyczna. Stąd też bez większych dyskusji zapadła decyzja, aby wspiąć się na kolejny szczyt Małej Fatry, czyli Maly Krivan /1671 m n.p.m./. Warto tutaj zaznaczyć, iż nazwa Krywań jest dość znana. W Wysokich Tatrach jest szczyt o nazwie Krywań /2495 m n.p.m./, często nazywany Świętą Górą Słowaków, natomiast w paśmie Małej Fatry są dwa - Maly i Velky Krivan. Ten wyższy został przez czarnkowską grupę zdobyty 7 lipca, więc nie pozostało nic innego jak poznać zalety tego niższego. Początek wycieczki był bardzo przyjemny, bo należało wjechać koleją gondolową na "Snilovske sedlo" i dopiero od wysokości 1470 m n.p.m. rozpocząć wędrówkę. Przyjemny spacer utrudniał bardzo silny wiatr i niezbyt wysoka temperatura. Na szczęście dość szybko letnia aura wzięła górę i można było spokojnie pokonywać kolejne metry podziwiając przepiękne górskie widoki. Po dotarciu na wierzchołek przyszedł czas na odrobinę odpoczynku, mały posiłek i pamiątkowe fotografie, po których zaczęła się mozolna droga w dół. Zanim jednak grupa z Czarnkowa wróciła do górnej stacji kolejki gondolowej, znalazła dogodne miejsce na drugie śniadanie. Tradycyjnie nie zabrakło świeżych bułeczek, słodkich powideł oraz ogórków i pomidorów. Posileni, ale nieco zmęczeni wysoką temperaturą i mocnym wiatrem czarnkowscy cykliści wrócili do pensjonatu wczesnym popołudniem. Dzięki temu mieli czas na odpoczynek i regenerację, a o smaczny obiad zadbała lokalna restauracja "Kulturalny dom". Korzystając z pięknej, letniej pogody grupa dzień zakończyła na tarasie pensjonatu wspominając minione dni.












DZIEŃ 7
11 lipca 2020 r.

Powoli przychodzi czas pożegnania z Małą Fatrą. Sobotni plan zakładał, aby uczynić to wchodząc na szczyt Stoh /1607 m n.p.m./. Niestety wszystkie prognozy pogody wskazywały, iż przed południem zrobi się chłodno, zacznie padać i może przyjść burza. Jak się później okazało wszystkie te przewidywania sprawdziły się prawie w stu procentach. Stąd też czarnkowska grupa zdecydowała o zmianie sobotnich celów i zamierzeń. Wczesnym rankiem pojechała do miejscowości Bela, by potem skierować się w stronę "Belianskich skal". Jak się potem okazało był to "strzał w dziesiątkę". Nieco ponadgodzinna wędrówka dostarczyła wielu pięknych widoków na Małą Fatrę oraz miejscowość Żylinę i jej okolice. Pomimo iż wierzchołek znajduje się na wysokości 716 m n.p.m., to nie zabrakło stromych podejść zabezpieczonych łańcuchami i metalowymi klamrami, a dla turystów przygotowano kilka punktów widokowych z drewnianymi poręczami. Po zejściu zapadła decyzja, aby wykorzystać gorszą pogodę i zobaczyć położony niedaleko Zamek Strecno. Po dotarciu do miejscowości Nezbudska Lucka i pozostawieniu aut na parkingu, czarnkowska grupa przeprawiła się promem przez rzekę Vah i po kilkunastu minutach podziwiała odnowione pozostałości XIV wiecznego zamku położonego na skale o wysokości 103 metrów. Dzień zakończyły obowiązkowe zakupy pamiątek, lokalnych wyrobów spożywczych oraz bardzo pyszny obiad przygotowany przez żeńską część grupy!














DZIEŃ 8
12 lipca 2020 r.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy! Po kilku aktywnych dniach, wyprawa wakacyjna czarnkowskiej Rowerowej Sekcji Turystycznej przeszła do historii. Ostatni dzień eskapady rozpoczął się od śniadania, sprzątania pokoi oraz pakowania bagaży. Po krótkim pożegnaniu z właścicielką pensjonatu i wspólnej fotografii grupa z Czarnkowa wyruszyła w drogę powrotną. Początkowe kilkadziesiąt kilometrów słowackich dróg doprowadziło do przejścia granicznego w Zwardoniu, a ciekawą atrakcją tego odcinka było pokonanie dwóch tuneli przez wzgórza - jednego po słowackiej, drugiego po polskiej stronie. Kolejne odcinki podróży mijały spokojnie i bezproblemowo z dwoma drobnymi wyjątkami. W miejscowości Żory, oprócz tankowania paliwa, należało uzupełnić olej w jednym z samochodów, natomiast przed wjazdem do Wrocławia trzeba było zaczekać prawie 40 minut przy autostradowych bramkach. Poza tym podróż drogami expresowymi S1 i S5 oraz autostradą A1 i A4 należy do dość komfortowych i szybko mijają kolejne kilometry. Po niemalże 10 godzinach jazdy i pokonaniu prawie 600 kilometrów, tuż przed godziną 17.00, wyprawa wakacyjna dobiegła do końca wraz z minięciem tablicy Czarnków.

Dziękujemy wszystkim, którzy śledzili naszą relację i już teraz obiecujemy podsumowanie całej wyprawy. Osobne podziękowania dla uczestników wyjazdu za wspólnie spędzony czas, za humor i sumienność na górskich szlakach! O zamieszczanie bieżących relacji tradycyjnie zadbał Marcin Małecki, któremu tą drogą również bardzo dziękujemy!







Tekst: Paweł Zajda
Zdjęcia: Uczestnicy wyprawy

Tak było w zeszłym roku
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.