Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 20 stycznia 2021, środa.  Imieniny: Fabiana, Ludmiła, Miły, Saby, Sebastiana

R E K L A M A



free counters


"DZIAŁKI" PRZEŻYWAJĄ RENESANS



Nico zapomniane, krytykowane, czasem wyśmiewane, w czasach pandemii stały się hitem. To już nie tylko zwyczajny warzywnik. To sposób na życie i bezpieczną izolację. Działki wypełniają przestrzeń jaką stworzyły przepisy dotyczące życia towarzyskiego i rodzinnego. Nie można jechać do Grecji, Hiszpanii, Włoch czy Egiptu. Można jednak na działkę. Popularny żart o wakacjach na RODOS stał się faktem.

Skrawek ziemi ogrodzony siatką, z trawnikiem, czereśnią i grządką kapusty, stał się marzeniem wielu Polaków. Stał się idealnym miejscem na bezpieczne weekendy i wakacje w czasach epidemii. W obecnej chwili znalezienie wolnego ogródka działkowego graniczy z cudem. Jak mówi prezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego im Stanisława Staszica w Czarnkowie Wojciech Urban, z którym szersza rozmowa poniżej, nawet najdziksze uroczyska na terenie podlegającego mu ogrodu zostały zajęte. Oprócz dróg dojazdowych nie ma już nic. Działki okazały się bardzo pomocne w walce z epidemią. Były i są nadal miejscem bezpiecznego spędzania czasu. Starsi ludzie zamknięci w domach źle znoszą samotność. W małych mieszkaniach stłoczone rodziny potrzebują miejsc, gdzie można od siebie odpocząć. Każdy powinien mieć swoją niszę - miejsce, które można mieć tylko dla siebie. A jak jest na działkach? Bywa, że jest tu czasem groźnie, czasem nazbyt wesoło, często pracowicie lub leniwie. A poza tym, jak śpiewała niezapomniana Barbara Kraftówna, ...nic na działkach się nie dzieje. Co niedziela działkowiczów barwny tłum. Każdy coś tam sobie plewi, coś tam sieje. Na natury łono z żoną, pędzi tu...

Zanim opowie pan o popularności działek, spytam jak powstały ogródki za osiedlem Zacisze?

- Założono je w 1975 roku na powierzchni około ośmiu hektarów. Po siedmiu latach dobrano kolejne osiem. Dziś mamy do dyspozycji ponad 16 hektarów działek wraz z infrastrukturą. W początkowej fazie były to działki pracownicze. Oferowały je ówczesne wielkie zakłady produkcyjne: Zakład Płyt Pilśniowych i Wiórowych, Meblomor, Centra, Żegluga Bydgoska i Rejon Dróg w Czarnkowie. Pracownicy tych zakładów tworzyli grupy działkowców, które otrzymywały ziemię do zagospodarowania. Obecnie tego podziału nie widać. Tutaj gospodaruje już trzecie pokolenie działkowiczów i te podziały zupełnie się zatarły. Teren był przejęty od PGRów. Było to szczere pole, które działkowicze, jak pionierzy, przywracali do życia. Obecnie teren należy do miasta.

A jak został pan prezesem?

- Ogród był moją pasją od zawsze. Od 1977 roku jestem działkowiczem. Altanę, w której rozmawiamy budowałem sam. Na początku nie było tutaj dróg jakie widzimy, wody ani światła. Był jednak grunt, świeże powietrze i mnóstwo zapału. Wszystko było budowane w systemie gospodarczym. Był PRL, nie było materiałów ani środków. Wszystko trzeba było załatwiać poza reglamentacją. Wiele pomagały zakłady. Same działki przyznawały Rady Zakładowe. Opłaty, jak i dziś, nie były wysokie. Pierwszym prezesem był Eugeniusz Liszkowski, a ja zostałem w 2012 roku. Już wcześniej byłem w Zarządzie działkowców, a nawet szefem komisji rewizyjnej. Przez lata działalności nabrałem sporo doświadczenia. Kiedy zrezygnował poprzednik, powierzono mi funkcję prezesa. Jestem już na emeryturze. Mogę więc poświęcić się działaniom nie tylko ogrodowym, ale i administracyjnym.

Jak działki zmieniały się na przestrzeni lat?

- Najważniejsza dla działkowiczów jest zawsze woda. Najpierw czerpaliśmy ją z istniejącego stawu. W czasie suszy podlewanie ogródków było karkołomną pracą. Zaczęliśmy od rozprowadzenia rurociągów. Istnieją one do dziś i spełniają swoje zadanie. Choć przyznam, poziom ich wykonania budzi czasem śmiech. W tych czasach była to jedna wielka improwizacja. Trudno się jednak dziwić. Materiałów i projektów nie było. Wszystko zastępowała ludzka inwencja oraz pomysłowość. Jak wiadomo woda bez energii nie popłynie. Należało więc zadbać i o to. Pociągnęliśmy prąd linią napowietrzną z Zacisza do hydroforni. Dalej użytkownicy zakładali sobie indywidualne przyłącza. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Mamy przez firmę ENEA założone profesjonalne ciągi kabli oraz przyłącza. Dziś całość jest wspaniale zelektryfikowana.

Czego jeszcze potrzeba działkowiczom?

- Pozostaje nam na dziś skanalizowanie działek. Nie jest to jednak sprawa prosta. Wodę mamy tylko do nawodnień. Musimy mieć nowe pozwolenia na użytkowanie wody z odprowadzeniem kanalizacji. Mamy to w planach i na uwadze. Większym problemem są śmieci. Na dziś jest tak, że każdy działkowiec ma śmieci zabierać ze sobą. Mamy miejsce, gdzie śmieci są gromadzone i okresowo wywożone. Niestety nie brakuje użytkowników, którzy pozbywają się śmieci byle gdzie i zaśmiecają nam teren. Jesteśmy na etapie instalacji monitoringu. Będzie pięć kamer i uda nam się namierzyć niechlujnych działkowiczów. Mamy już dokumentację i jeszcze w tym miesiącu będziemy rozprowadzali sieć. Koszt przekroczy nawet dziesięć tysięcy, ale może to rozwiąże to nam sprawy porządkowe na działkach.

Centralnym punktem ogródków jest świetlica. Co tam się dzieje?

- Tam właśnie będzie centrum komputerowe monitoringu. To najważniejsze miejsce na działkach. Istnieje już trzydzieści lat i została zbudowania siłami działkowiczów. Jest obok niej teren rekreacyjny z miejscem na ognisko i drewno do palenia. Od lat jest to miejsce integracji naszych rodzin. Organizujemy tu wiele imprez. Już w maju pojawiają się uczestnicy jednego z etapów Rodzinnych Rajdów Rowerowych prowadzonych przez Rowerową Sekcję Turystyczną, by u nas odpocząć na umownym półmetku. Palimy ognisko i jest poczęstunek. Zaczynamy właśnie tutaj sezon z sekcją rowerową. W czerwcu mamy tak zwaną Biesiadną Działkę organizowaną z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej i Czarnkowską Spółdzielnią Mieszkaniową. Wspierają nas też sponsorzy: Seaking, Vox, PSS, Straż Pożarna oraz Powiatowa Komenda Policji. Największą atrakcje tej zabawy to strażacka piana oraz policyjne auta i sprzęt. Mamy też wtedy mały festiwal piosenki oraz różne konkursy. Prowadzą to zaprzyjaźnione panie z MOPSu. Zwieńczeniem sezonu jest udział w dożynkach powiatowych oraz Dzień Działkowca. U siebie podsumowujemy rok oraz rozliczamy konkursy na najlepszą działkę, najpiękniejszy balkon w SM. Impreza jest więc wspólna z mieszkańcami bloków. Są też konkursy na najbardziej okazały owoc lub warzywo. Mamy oczywiście na ten cel nagrody i dyplomy. W listopadzie Zarząd kończy sezon i dziękuje aktywnym działkowiczom za pomoc.

Obecny rok jest zapewne inny. Jak sobie radzicie?

- Przyznam, że byłem przerażony kiedy zaczęła się epidemia. Spotkaliśmy się z Zarządem i Prezydium w Pile. Doszliśmy do wspólnego wniosku, że nie należy zamykać ogródków działkowych. Wiosna jest dla nas bardzo ważna. Pracy jest wtedy ogrom. Jak nie zasiejesz, to nie zbierzesz. W późniejszym okresie na działkach zrobił się olbrzymi ruch. To było miejsce, gdzie można się było bezpiecznie spotykać. Dodam, że mieliśmy też kłopoty z obcymi. Mamy kłopot ze spotkaniami Zarządu, nie mówiąc o spotkaniu sprawozdawczym i walnym. Mamy też plany rozbudowy infrastruktury, które nieco nam pokrzyżowała epidemia. Mam jednak nadzieję, że wszystko wróci do normy i zrealizujemy nasze plany.

Czy działki to dobry pomysł na epidemię?

- Zdecydowanie tak. Po pierwsze korzystają z nich w przeważającej części ludzie starsi, po drugie przebywamy tutaj na wolnym powietrzu i po trzecie jesteśmy w bezpiecznych odległościach od siebie. Na działce są zwykle osoby mieszkające z sobą, a więc nie potrzebujące izolacji. Zachowujemy zalecenia ministerstwa. Zwracamy na siebie uwagę i pilnujemy się. U nas jeden z działkowiczów odbywał kwarantannę. Wrócił ze Szwecji i aby nie zarażać rodziny zamieszkał czasowo na działce. Przynoszono mu tutaj jedzenie i potrzebne rzeczy. Uprzedziliśmy wszystkich, pilnował Sanepid i policjanci. Miał zapowiedziane, że jeśli wyjdzie poza domek, to grozi mu poważny mandat. Wtedy było to 5 tysięcy złotych. Pan był jednak bardzo zdyscyplinowany i nie było żadnych problemów. Na koniec okazało się, że ma wymaz ujemny.

Widzę mnóstwo domków dla owadów. Co to jest?

- To domki dla pszczół murarek. Rozpowszechniamy ich lęgi, bo są bardzo pożyteczne i nie żądlą. Zapylają rośliny i są niezwykle ozdobne. Domki drewniane robimy sami. Są bardzo ładne i wyglądają jak te dla ptaków. Zakładamy je, bo ekologia jest dla nas bardzo ważna.
Piotr Keil

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 22U, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.