Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 17 kwietnia 2021, sobota.  Imieniny: Klary, Roberta, Rudolfa, Stefana

R E K L A M A



free counters


"NOTEĆ" CZARNKÓW CHCE III LIGI



- Wyznaję zasadę, że albo robimy coś dobrze, albo wcale - z prezesem Klubu "Noteć" Czarnków Pawłem Jagłą, na temat aktualnej sytuacji klubu, jego rozwoju oraz awansu do trzeciej ligi, rozmawia Piotr Keil.

Paweł Jagła na pierwszy rzut oka nie wygląda na prezesa klubu i właściciela poważnej firmy spedycyjnej. Kiedy z nim rozmawiam trzyma na kolanach czteroletniego synka Szymona. Zamiast białej koszuli z krawatem, z dumą prezentuje na sobie sportową koszulkę klubu. Jest młody, ambitny i z pasją opowiada o swoich marzeniach i determinacji do ich zrealizowania. Inauguracja rozgrywek tuż, tuż. "Noteć" pierwszy ligowy mecz zagra na własnym boisku 8 sierpnia, a na wyjeździe ostatniego lipca w Skokach.

Kiedy zainteresował się pan piłką nożną?

- Piłkę lubiłem od dziecka. W klubie "Noteć" przeszedłem wszystkie etapy edukacji, szkolenia od trampkarza przez młodzika, juniora do ligowego zawodnika klubu. Przy okazji mogę się pochwalić, że na wszystkich szczeblach zawsze grałem w pierwszym składzie. Tak naprawdę to całe moje życie podporządkowane jest klubowi, który śmiało mogę nazwać "moim". Trzon stworzonej przez mnie firmy stanowią pracownicy, z którymi poznałem się przez klub. Jest to firma spedycyjna, tak więc nawet większość kierowców to byli piłkarze albo sympatycy. Emocjonalnie jestem bardzo mocno związany z klubem.

Na najwyższym szczeblu kariery w klubie jest fotel prezesa. Jak go pan zajął?

- Funkcja w pracy nie pozwalała mi na intensywne treningi oraz pilnowanie bramki podczas meczy ligowych. Musiałem zrezygnować z funkcji zawodnika bramkarza. To był trudny wybór, ale utrzymanie rodziny jest najważniejsze. Po rezygnacji z czynnego sportu zaproponowano mi pracę organizacyjną i zostałem członkiem zarządu. Poznałem zasady funkcjonowania klubu i zauważyłem, że nie wszystko idzie w dobrą stronę. Wiele osób miało inną koncepcję pracy i funkcjonowania klubu. Kiedy doszło do kolejnego wyboru władz zaproponowano mi objęcie funkcji prezesa. Zgodziłem się. Kandydatura przeszła i rozpoczął się nowy etap działalności klubu.

Co złego działo się w "Noteci", że potrzebna była zmiana?

- Przed trzema laty, i grubo wcześniej, przysłowiowego porządku w klubie nie było. Sprawozdawczość, rozliczanie dotacji, kosztów, nie były na najwyższym poziomie. W pewnym momencie klubowi groziła upadłość. Trzeba to było zmienić, uporządkować, po to, by "Noteć mogła nie tylko funkcjonować, ale też się rozwijać. Klub stał na krawędzi przepaści. W tych czasach muszę przyznać, że bardzo pomógł nam ówczesny burmistrz Franciszek Strugała. Obecne wadze też nas wspierają, ale najważniejsze są nasze wewnętrzne działania i wola utrzymania klubu na dobrym poziomie . Szukamy sponsorów, przekonujemy tych, którzy zrażeni wycofali się z pomocy oraz szukamy nowych rozwiązań. Pomaga nam i wspiera całym sercem zakład Steico, który jest naszym sponsorem tytularnym, a także Acus Transport, Komat, Aqua-Ziem, Studio MAK i szereg mniejszych firm. Podpisaliśmy umowę z bardzo poważnym sponsorem, którego nazwy nie mogę jeszcze ujawnić. Dodam tylko, że jeśli sfinalizujemy kontrakt, to będzie o tej sprawie w Czarnkowie głośno. Pomaga też zagranica. Są to firmy, które współpracują z moją. Na szczególne wyróżnienie zasługuje GT EXxport, za co serdecznie dziękuję jego właścicielowi Tomkowi Gronowskiemu. Trzeba dodać, że pomaga też nasze miasto i jego władze.

Czy jesteście już na prostej?

- Jesteśmy. Płacimy regularnie i terminowo zobowiązania. Mamy stałych trenerów z koordynatorem, który ma za sobą duże doświadczenie w grupach młodzieżowych przy Lechu Poznań. Jest nim pochodzący z Czarnkowa i bardzo zaangażowany w pracę Adam Drozdowicz. Pełni on też funkcję pierwszego trenera. Tworzymy drabinkę szkoleniową. Zaczynamy od dzieci, by skończyć na własnych zawodnikach ligowych. To długa i pracowita droga, ale konsekwencja będzie przynosiła na pewno dobre wyniki. Zainteresowanie piłką młodzieży jest ogromne i stworzenie dla niej warunków rozwoju jest także społecznie użyteczne. Mamy osiem sekcji piłkarskich. Każda ma dwóch trenerów. Funkcjonuje to tak, że każdy adept piłkarski przechodząc do grupy wyższej trafia na trenera, którego zna. To ważny dla dzieci element psychologiczny. Bardzo dbamy o bezpieczeństwo i rozwój emocjonalny naszych wychowanków. Wyznaję zasadę, że albo robimy coś bardzo dobrze, albo wcale. To mało, że klub istnieje. Klub ma się rozwijać!

Co chciałby pan osiągnąć jako prezes "Noteci"?

- Najważniejsze są dzieci. Chcemy więc stworzyć akademią piłkarską na poziomie co najmniej Lecha Poznań. Dodam, że Akademię Piotra Reisa zostawiliśmy w tyle. Mamy już lepszą bazę treningową i nowocześniejsze metody pracy z dziećmi. Moim celem jest też stworzenie szkoły sportowej w Czarnkowie. To byłby kolejny etap edukacji dla adeptów naszej akademii. Szkoła sportowa przyciągałaby też uczniów z ościennych miast oraz gmin i była także bazą do współpracy z klubami sportowym. To są najważniejsze cele jakie stawiam naszemu zarządowi. Są też cele sportowe. Jeden osiągnęliśmy, bo gramy już o jedną ligę wyżej. To jednak nie koniec moich marzeń. Widzę "Noteć" Czarnków w trzeciej lidze. Ten cel jest do osiągnięcia. Potrzebujemy na to jednak co najmniej dwa, trzy lata. Mamy solidną bazę, doskonałych trenerów oraz zaplecze piłkarzy. Wszystko więc przed nami.

Czy baza klubu jest na ten cel wystarczająca?

- Myślę, że jest. Przeprowadziliśmy poważny remont obiektu z władzami miasta i OSiRu. Mamy "Szatnie na medal" wykonane z projektu marszałkowskiego, mamy znakomite murawy, kadrę. Zwiększyła się dwukrotnie liczba młodzieży przychodzącej na zajęcia. To pozwala snuć poważne i co najważniejsze realistyczne plany. Zaplecze ponad 150 dzieci w piłce to poważny zastrzyk energii do pracy.

Jak ocenia pan poziom reprezentacyjnej drużyny klubu?

- Na obecną chwilę mamy bardzo młody zespół. Pościągaliśmy też naszych wychowanków, którzy pouciekali do innych klubów. Mamy też czwórkę doświadczonych zawodników, których pozyskaliśmy z innych klubów. Jeden z nich grał nawet w ekstraklasie. Jest więc mocny trzon zespołu wspomagany przez młodych, ale ambitnych zawodników. Potencjał drużyny określę jednym słowem, jest "mega".

Epidemia na pewno nie pomogła w waszej pracy...

- Dotknęło nas to jak wiele innych branż i ludzi. Szkolenie się zatrzymało. Także kontakty z rodzicami, dziećmi, sympatykami. Działaliśmy tak jak pozwalały na to przepisy. Trenerzy prowadzili zajęcia internetowe z kamerkami. Przy dużym zaangażowaniu i pomysłowości jest to możliwe. Dzieci otrzymywały zadania sportowe do wykonania, rodzice pomagali. Jak tylko rygory zelżały, przystąpiliśmy do bezpośredniej pracy na zasadach określanych przez Sanepid. Rozgrywki ligowe po prostu ścięło. Nie było meczy rewanżowych. Zakończyliśmy ligę na ósmym miejscu, a mogło być lepiej. Byliśmy beniaminkiem w tej grupie. W kategoriach dzieci wyniki nie są najważniejsze. Liczy się edukacja. Sport ma w pierwszej kolejności wychowywać. I tego nie zaprzestaliśmy.

Dziękuję za rozmowę.

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.