Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 19 kwietnia 2021, poniedziałek.  Imieniny: Ady, Konrada, Leona, Włodzimierza

R E K L A M A



free counters


POMNIK W SOKOŁOWIE
- relikt tragicznej przeszłości, czy hołd bohaterom?



Kolejny raz odżywa historia desantu spadochronowego w lasach pod Sokołowem koło Lubasza. W końcu grudnia minionego roku usunięto z pomnika nazwiska polskich i sowieckich żołnierzy, którzy brali udział w desancie. Na internetowym forum wybuchła zażarta dyskusja.

Postawiony w czasach PRL-u pomnik stał się z jednej strony obiektem wdzięczności dla sowieckiej armii, z drugiej celem antyradzieckich manifestacji. Jedni w rocznicę desantu przynoszą kwiaty, inni wylewają na pomnik hektolitry farby. Kto ma rację? Zdania mieszkańców Lubasza i okolic są bardzo podzielone. Dyskusja na FB jest tak zaciekła i niecenzuralna, że trudno przytaczać z niej wypowiedzi. Na domiar złego internauci, w przeważającej większości, nie wykazują się poważniejszą znajomością historii. Jedni uważają skoczków za bohaterskich wyzwolicieli, inni za zdrajców i wrogów. Uzasadnienia często są wręcz żenujące. A jak było naprawdę? Historycy nie mają wątpliwości.

W 1943 roku generał Berling (zdrajca, skazany zaocznie przez Wojskowy Sąd Polski na karę śmierci za dezercję), dowódca 1 Armii Polskiej powstałej w ZSRR, wydał rozkaz o tworzeniu batalionów dywersyjnych przeznaczonych do walki na tyłach armii niemieckiej okupującej Polskę. Szkoleniem oddziałów powietrzno - desantowych, ale też innych, zajmowali się specjaliści z NKWD, a niektórzy z nich obejmowali w nich także stanowiska dowódcze. Od 1944 roku spadochroniarze zrzucani byli za linię frontu, gdzie zajmowali się rozpoznawaniem sił i rozlokowaniem armii niemieckiej, akcjami dywersyjnymi, a także rozpoznawaniem struktur polskiej partyzantki - w szczególności AK i NZS. Warto wiedzieć, że akcje te miały na celu przygotowania do przyszłej okupacji kraju, który stał sowieckiej armii na drodze do Berlina. Na tereny Polski zrzucono kilkadziesiąt takich grup, liczących zwykle po kilkanaście osób. Bataliony, dzięki obecności polskich żołnierzy, były życzliwie przyjmowane przez miejscową ludność oczekującą na wyzwolenie. Jedna z takich grup, w dniu siódmego września, wylądowała w rejonie Sokołowa pod Lubaszem. W skład batalionu wchodziło dziewięciu polskich żołnierzy oraz dwóch Rosjan. Dowódcą był porucznik Sergiusz Iliaszewicz. Po udanym lądowaniu batalion rozpoczął wyznaczone działania operacyjne. Wraz z nadejściem przymrozków spadochroniarze nie mogli obejść się bez pomocy ludności wiejskiej. Takiej udzieliła im bohaterska rodzina państwa Furmanów. W tym czasie mało kto zajmował się "wielką polityką", wszelkie siły działające przeciw okupantom witano z radością. Rodzina państwa Furmanów zapłaciła za pomoc najwyższą cenę. Za wspieranie i przechowywanie żołnierzy zginęli rodzice, pozostałe przy życiu dzieci doczekały wolności już same. Po II wojnie i tzw. wyzwoleniu, władze PRL-u wystawiły grupie spadochroniarzy, o których mowa, okazały pomnik. Dziś ten monument wydaje się mocno kontrowersyjny, choć umieszczona na nim informacja o bohaterskim czynie rodziny państwa Furmanów jest bezdyskusyjna i oczywista.

Corocznie pod pomnikiem odbywają się uroczystości przypominające wydarzenia z września 1944 roku. I zwykle w tym czasie ich przeciwnicy demonstrują swoje niezadowolenie. W tym roku z powodu pandemii nie odbył się festyn upamiętniający desant. Zniknęły jednak nazwiska skoczków spadochronowych z 1944 roku. O zabranie głosu zwróciliśmy się do wójta Marcina Filody, który wyjaśnił, że sprawą zainteresował się Instytut Pamięci Narodowej, nakazując usunięcie pomnika zgodnie z literą ustawy dekomunizacyjnej. Powodem jest niechlubna przeszłość jednego z dowódców oddziału. - Odwołanie w tej sprawie nie pomogło. Sąd Administracyjny w Warszawie podtrzymał decyzję IPN. Sprawa nie jest ostatecznie załatwiona. Czekamy na decyzję Wojewody Wielkopolskiego - mówi wójt. Ta powinna być przekazana w pierwszych dniach stycznia 2021 roku. Na stronie Urzędu Gminy Lubasz ukazało się wyjaśnienie wójta, przytaczamy je w całości.

"Od 2018 roku toczy się sprawa usunięcia pomnika desantu spadochronowego znajdującego się w Sokołowie. Przypomnę, że Instytut Pamięci Narodowej zawnioskował o usunięcie pomnika w związku z tym, że zdaniem prokuratorów Izby wizerunek pomnika poświęcony jest również bohaterom sowieckim, czym narusza postanowienia ustawy tzw. dekomunizacyjnej. U podstaw wydania rzeczowej opinii leżu przede wszystkim dowódca grupy zwiadowczej por. Sergiusza Iliaszewicza, którego nazwisko rzeczywiście widnieje na cokole pomnika. Aby usunąć pomnik z przestrzeni publicznej wszczęte zostało postępowanie przed Wojewodą Wielkopolskim po tym jak Instytut Pamięci Narodowej wydal negatywną opinię co do dalszego istnienia pomnika. IPN nie uwzględnił też naszych wniosków aby pomnik przenieść na grunt prywatny osób, które taki akces zgłosiły. Gmina Lubasz zaskarżyła opinię IPN do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, lecz skarga została oddalona. Obecnie toczy się  postępowanie przed Wojewodą, które musi zakończyć się do 4 stycznia 2021 roku. Po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym oraz po wysłuchaniu stanowiska służb Wojewody, wydaje się, że szanse na pozostawienie pomnika w obecnej formie równają się zeru. My jednak nie składamy broni i staramy się znaleźć kolejne propozycje. Nie ulega przecież żadnej wątpliwości, że teren Gminy Lubasz objęty był działaniami wojennymi, a zrzut spadochronowy w miejscowości Sokołowo miał miejsce w 1944 roku. W źródłach historycznych rzeczywiście wskazano, że dowódcą tej grupy był Sergiusz Iliaszewicz. I to jego osoba jest dla IPN główną przeszkodą dla istnienia pomnika. Chcemy tę przeszkodę wyeliminować likwidując na trwale napisy na czaszy pomnika. Chcemy, by odtąd pomnik ten był hołdem społeczeństwa Gminy Lubasz dla wszystkich ofiar II wojny światowej, spadochroniarzy przede wszystkim. Nikt nie może przecież kwestionować tego, że spadochroniarze oraz pomagająca im ludność cywilna, narażając własne życie i życie swoich rodzin, pomagała w walce z okupantem niemieckim. Dla tych osób liczyło się jedno - okupant niemiecki, który zagrabił ziemie polskie w trakcie II wojny światowej i terroryzował mieszkańców, musiał zostać pokonany. Obawa o własne życie oraz chęć odzyskania przez Polskę suwerenności i wolności dla tych ludzi było zadaniem pierwszoplanowym. Pomnik w Sokołowie ma dla nas ogromne znaczenie - znaczenie takie, że w historii naszej ziemi jest miejsce zaznaczone ludzkim cierpieniem. Bo jak inaczej nazwać historię rodziny państwa Furmanów i innych, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych. Jak nie pamiętać bohaterskich postaw innych osób - m.in. Pani Aurelii Eliks z Sokołowa. To miejsce jest i niech nadal będzie utożsamiane z historią II wojny światowej na ziemiach lubaskich w ogóle. Niech będzie hołdem dla tych, którzy swoją postawą udowadniali, że bycie Polakiem to walka z okupantem, a Wolna i Niepodległa Polska to dar największy, któremu gotowi byli oddać swoje życie i to życie oddali. Dlatego też, by zginął podtekst grupy zwiadowczej, zaproponowano rozwiązanie zachowania bryły pomnika, ale ze zmianą napisu, który oddawał by prawdziwy charakter miejsca - pamięć bohaterom II wojny światowej poległym za wolną Ojczyznę. Sądzę, że społeczeństwo Gminy ma prawo do stanowienia o tym, jak zagospodarować przestrzeń i w jaki sposób udowodnić, że zawsze było i po dziś dzień oddaje hołd bohaterom znanym i nieznanym walk o to, byśmy mogli żyć w wolnym kraju. Upamiętnienie więc bohaterów II wojny światowej, którzy swe życie oddali za Polskę, może odbywać się właśnie przy pomniku jej bohaterów w Sokołowie. Chcemy by na cokole pomnika widniał napis "W Hołdzie Bohaterskim Spadochroniarzom - uczestnikom walk o prawdziwie wolną i niepodległą Ojczyznę - Mieszkańcy Gminy Lubasz". Taką propozycję chcemy złożyć, uzgodnić treść napisu w Instytucie Pamięci Narodowej. Jesteśmy też otwarci na sugestie IPN dotyczące nowego zapisu na cokole pomnika. Zrobimy wszystko aby to miejsce i ten pomnik upamiętniający bohaterskie czyny i ofiary ocalić. Już w najbliższych dniach natomiast zginą napisy dotychczasowe, co mam nadzieję, uchroni nas od wydania negatywnej decyzji o usunięciu pomnika przez Wojewodę Wielkopolskiego".
Piotr Keil


75 rocznica lądowania spadochroniarzy - obchody z 2019 roku
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.