Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 1 marca 2021, poniedziałek.  Imieniny: Antoniego, Feliksa, Joanny, Józefa, Radosława

R E K L A M A



free counters


OSWOIĆ WROGA



Jak w czasach pandemii funkcjonuje trzcianecki Młodzieżowy Dom Kultury, czy sprawne i efektywne funkcjonowanie takiej placówki w dobie obostrzeń i konieczności zachowywania dystansu w ogóle jest możliwe? Czy wirtualne spotkania mogą zastąpić te w realnym świecie? I wreszcie, co najdobitniej uwidoczniła pandemia w kwestii relacji międzyludzkich, co było największym zaskoczeniem w tym pozytywnym i negatywnym sensie? Na te i inne pytania o odpowiedź poprosiliśmy dyrektor MDK w Trzciance Marzenę Felsmann.

Za chwilę minie rok od wybuchu pandemii, a my wciąż nie wiemy jak długo jeszcze przyjdzie nam z nią walczyć. Nikt chyba nie przewidział, że kryzys potrwa tak długo i że de facto będziemy musieli nauczyć się z nim żyć. Czy MDK "oswoił wroga" i jaką bronią dysponuje, by nie dać mu się całkowicie pożreć?

- Początek pandemii faktycznie był dla nas zaskoczeniem, podobnie jak odgórna decyzja, na mocy której musieliśmy całkowicie zawiesić działalność MDK. Na szczęście w maju minister edukacji pozwolił nam funkcjonować w trybie stacjonarnym. Wiązało się to oczywiście z wprowadzeniem reżimu sanitarnego i miało wpływ na zdziesiątkowanie grup, jednak umożliwiało w miarę normalne funkcjonowanie, które trwa do dziś. We wrześniu, pod względem liczebności grup, zbliżyliśmy się do funkcjonowania sprzed pandemii, zajęć jest co prawda nieco mniej i dzieci w nich uczestniczących też, jednak te zajęcia, które funkcjonują, odbywają się systematycznie i efektywnie.

Czy w MDK funkcjonują zajęcia w trybie zdalnym, a jeśli tak to jakie?

- Żadnych zajęć nie prowadzimy obecnie w systemie zdalnym. Kilka razy przeprowadzone zostały w ten sposób spotkania z grupą teatralną, jednak szybko z tego zrezygnowaliśmy. Niektórych kwestii po prostu nie da się przekazać online, praca nad interpretacją tekstu, ruchem scenicznym, itp. nie może być zdalna. Od września pracujemy nad nowym spektaklem, pomimo że z 20 członków starszej grupy teatralnej na spotkania przychodzi obecnie tylko 8. Pocieszające jest to, że z pozostałymi jestem w stałym kontakcie i wiem, że ich nieobecność ma ważne uzasadnienie. Cieszy mnie, że deklarują zdecydowany powrót na zajęcia po pandemii. W wielu przypadkach głównym powodem absencji jest sytuacja rodzinna, kwarantanna, ograniczanie kontaktu ze względu np. na wspólne mieszkanie ze starszymi osobami.

Czy uważa Pani, że zajęcia zdalne w przypadku innych zajęć nie miałyby racji bytu?

- Uważam, że kontakt zdalny w ogóle jest tylko substytutem realnego życia i nigdy nie zastąpi bezpośrednich kontaktów, które są nam potrzebne do życia niemal jak powietrze. Rozumiem, że czasem nie ma wyjścia, a Internet często staje się wówczas oknem na świat i niejednokrotnie dosłownie ratuje nam życie. Zauważam jednak, zwłaszcza wśród młodzieży, że drastyczne ograniczenie bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami i przeniesienie życia społecznego do sieci staje się powoli problemem. Psychologiczno - społeczne konsekwencje takiego modelu funkcjonowania już są widoczne, młodzież się alienuje, traci motywację do podejmowania inicjatyw, często popada w zły nastrój, którego nikt nie przegoni, bo po prostu albo o nim nie wie, albo jest daleko po drugiej stronie monitora, nie przekaże żadnych pozytywnych, pozawerbalnych znaków czy emocji. A co do innych zajęć, np. plastycznych czy muzycznych, oczywiście można je przeprowadzić zdalnie, ale takich internetowych instrukcji, jak coś zrobić czy zaśpiewać w Internecie jest bardzo dużo i zawsze można je sobie włączyć. Podczas bezpośredniego spotkania chociażby grupy plastycznej dzieci ze sobą rozmawiają, dzielą się pomysłami, podpatrują od siebie nawzajem. Jeśli czegoś nie wiedzą, instruktor jest w stanie pokazać, pomóc, a nawet w niektórych sprawach wyręczyć. Takie spotkania uczą wiele więcej niż samych umiejętności plastycznych. Tu ważny jest przede wszystkim rozwój społeczny i współpraca. A biorąc pod uwagę fakt, że przy zachowaniu i sumiennym przestrzeganiu wszelkich nałożonych na jednostkę rygorów sanitarnych nikt z instruktorów ani uczestników zajęć nie zachorował, myślę że warto kontynuować zajęcia.

O jakich rygorach jest mowa, proszę o konkrety?

- Wszystkie zajęcia odbywają się w zaostrzonym rygorze sanitarnym, nieustannie monitorujemy zalecenia GIS i Ministerstwa Zdrowia. Mamy kilka dużych sal, więc poszczególne grupy, zwykle 12 osobowe, spokojnie mogą uczestniczyć w zajęciach z zachowaniem limitów osób. Na bieżąco są dezynfekowane wszystkie powierzchnie i sprzęty, których używamy podczas zajęć plastycznych. Żyjemy jak w ascezie, usunęliśmy wszystkie przedmioty, których nie można dezynfekować. Okazuje się, że to chyba działa, bo przynosi efekty. Do tej pory sanepid nie miał do nas nigdy żadnych zastrzeżeń. Kwestie higieny i dezynfekcji traktujemy bardzo poważnie, zdajemy sobie sprawę z tego jak wielką odpowiedzialność bierzemy za wszystkich, którzy tu przychodzą i nie tylko, również za ich bliskich. Przyznaję, że wprowadzone obostrzenia były duże i musieliśmy je ciągle weryfikować i sprawdzać, co stanowiło prawdziwe wyzwanie. Bardzo wiele organizacji zwróciło się do nas z prośbą o organizację różnych swoich zadań w naszej placówce, co też może świadczyć o tym, że robimy to dobrze. Swoje projekty realizowały u nas chociażby Poradnia Psychologiczno - Pedagogiczna czy Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie.

Które zajęcia z powodu pandemii całkowicie zniknęły, a które wręcz przeciwnie, udało się nie tylko zachować, ale też rozwinąć?

- Zniknęły szachy, warsztaty perkusyjne, znacząco zmniejszyła się liczebność grup realizujących zajęcia komercyjne, które funkcjonowały u nas na zasadzie wynajmu pomieszczeń. Niektóre z nich po okresie całkowitego zawieszenia działalności w ogóle nie wróciły. Bardzo spadła liczba uczestników zajęć z robotyki, nie odbywają się też w trybie stacjonarnym zajęcia chemiczne prowadzone przez Stowarzyszenie Oświatowe Wspierające Rozwój Dzieci i Młodzieży ze względu na obawy ze strony prowadzącego. A trzeba dodać, że gromadziły one dziesiątki uczniów z terenu całego powiatu. Z tego, co mi wiadomo, są realizowane zdalnie. Ze względu na decyzję Ministerstwa Kultury i konieczność zawieszenia działalności w gminnych placówkach kulturalnych zawieszone zostały także zajęcia, które jako MDK realizowaliśmy na ich terenie. Martwi nas to, jednak tkwimy w przekonaniu, że to chwilowy zastój. Mimo obostrzeń i rygorów nie rezygnujemy jednak z planów. Rozpoczęliśmy właśnie duży projekt, na który mamy pieniądze z grantu. Jest to działanie pod nazwą "Miej, człowieku, zielone pojęcie", a jego celem będzie stworzenie plenerowej pracowni ogrodowej. Przez najbliższe pół roku będziemy wdrażać cykl zajęć i projektów, które ostatecznie doprowadzą do powstania, na tyłach naszej placówki, patio w duchu ekologicznym, z którego wszyscy będziemy mogli korzystać podczas sprzyjającej pogody. Będą to zajęcia skierowane do grupy młodzieży, która przyjmie zaproszenie i podejmie się trudu zasadzenia lub zasiania roślin, ich pielęgnacji, a nawet zbioru. Do współpracy przy tworzeniu tego miejsca zaprosiliśmy też inne grupy, których wkład z pewnością będzie widoczny i sprawi, że nasze patio będzie wyjątkowe. Inauguracją będzie duża impreza i koncert plenerowy. Planujemy, że uda się to zrobić już w lipcu, mam nadzieję, że w formie, za którą wszyscy tęsknimy i której powrotu wyczekujemy.

Czy jest jeszcze coś, co udało się zrealizować mimo pandemii, o czym warto wspomnieć?

- Udało mi się nawiązać współpracę ze Stowarzyszeniem Małe Skrzydła, organizacją działającą na rzecz rodzin dzieci z rozwojem w spektrum autyzmu. Dzieci niepełnosprawne zawsze były bliskie memu sercu i chciałam wygospodarować zajęcia specjalnie dla nich, ale też dla ich rodziców. Docelowo chcemy stworzyć salę integracji sensorycznej. Rozpoczęła się już nawet zainicjowana przez mamy z Małych Skrzydeł, zbiórka środków na ten cel. Myślimy też nad pozyskaniem środków zewnętrznych na zakup sprzętu. Członkinie Stowarzyszenia tworzą swoistą grupę wsparcia, często same organizują dla siebie szkolenia i spotkania. W ramach współpracy odbyły się też dwa szkolenia dla nauczycieli, którzy pracują z dziećmi ze spektrum autyzmu.

Czy jest coś pozytywnego w całej tej sytuacji z wirusem?

- Z pewnością tak. Każda nagła i znacząca zmiana sytuacji wymusza na nas dodatkowe działania, skierowanie myśli w inną stronę, poszukiwanie niecodziennych rozwiązań... W czasach przed pandemią słowo "kultura" po prostu było. Środki na nią raz mniejsze, raz większe, zainteresowanie różnymi jej aspektami też było różne. Jednak dopiero bardzo radykalne zamknięcie wielu ośrodków kultury i sztuki, w tym również zamknięcie kin, uzmysłowiło nam, jak wielkie znaczenie ma ta dziedzina naszego życia dla jego jakości i kolorytu. Koncerty, wernisaże, spotkania autorskie i wiele innych oczywiście zostały przeniesione do Internetu. Nawet lekcje gry na instrumencie można udzielać zdalnie. Ale jednego nie da się przekazać, przesłać światłowodem i dostarczyć za pośrednictwem monitora - to atmosfera tych wszystkich wydarzeń i aura uczestniczących w nich ludzi, ich rozmowy, śmiech, spontaniczne reakcje. To właśnie ta nieuchwytna część, której tak bardzo nam dzisiaj brakuje. Poza tym na pewno wnikliwiej przyglądamy się wszystkiemu, co się dzieje, analizujemy i staramy przeciwdziałać. Jesteśmy w kontakcie z naszymi podopiecznymi, często też z ich rodzicami. Dzięki temu, że przetrwaliśmy, czujemy się silniejsi, a pandemia wzmocniła więzi między nami, zarówno między pracownikami, jak i uczestnikami zajęć. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że chcieć to móc.

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.