Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria     Archiwum
Dzisiaj jest: 16 sierpnia 2022, wtorek.  Imieniny: Ambrożego, Eleonory, Joachima, Rocha, Stefana

R E K L A M A



free counters


CZARNKÓW ŚWIĘTOWAŁ NIEPODLEGŁOŚĆ



Obchody 123. rocznicy odzyskania niepodległości w Czarnkowie świętowano przez dwa dni. W przeddzień rocznicy odbyła się okolicznościowa msza święta, marsz ulicami miasta, złożenie wiązanek pod symbolicznymi pomnikami oraz historyczny spektakl teatralny w Miejskim Centrum Kultury. Natomiast drugiego dnia chóralnie odśpiewano hymn, zmagano się w rywalizacji sportowej, a wieczorem udany koncert zaproponowała Katarzyna Groniec.

Patriotycznie
Msza święta celebrowana przez nowego księdza proboszcza Krzysztofa Makosza miała uroczysty charakter, towarzyszył jej miejscowy chór "Harmonia" pod dyrekcją Jana Łączkowskiego oraz Czarnkowska Orkiestra Dęta prowadzona przez Tadeusza Kurzaca. Ksiądz Krzysztof w wygłoszonej homilii mówił "Od 123. lat mamy niepodległą Polskę. Trzeba pamiętać, że to zasługa bohaterów i dar wolności dany nam od Boga. Za głęboką wiarę otrzymujemy Dar Łaski. To Pan Bóg dał naszym przodkom pragnienie wolności i siłę do walki. Dziś dziękujemy mu za przychylność i opiekę nad wydarzeniami, które działy się w tamtych, jakże ważnych dla Polski czasach. Dziś trzeba pamiętać o danej nam wolności. Dziś musimy być odpowiedzialni, patrzeć w przyszłość, ale też pamiętać o bohaterskich przodkach oraz o tych, którzy współcześnie budują naszą Ojczyznę".

Po mszy delegacje władz miasta, gminy i powiatu złożyły okoliczne wiązanki pod czarnkowskimi pomnikami pamięci narodowej. Wśród zebranych nie zabrakło też przedstawicieli instytucji patriotycznych, polityków oraz młodzieży szkolnej. Przemarsz ulicami miasta i oddanie honorów walczącym za niepodległość odbyło się w atmosferze zrozumienia, zadumy i powagi. Czarnków nie włączył się w klimat wielkomiejskich obchodów Dnia Niepodległości w stolicy. Nie było strajków, zamieszek i politycznych awantur. Samorządowa Polska godnie oddała hołd bohaterom, którzy stworzyli wolny i niepodległy kraj.

Zwieńczeniem pierwszego dnia obchodów było widowisko słowno - muzyczne "Fantazja polska, Paderewski all inclusive", które odbyło się w Czarnkowskim Domu Kultury. Widowisko, które śmiało można nazwać spektaklem teatralnym, okazało się niezwykle ciekawą inscenizacją historyczną. Przygotowała je Fundacja Fabryka Sztuki z Poznania. Zagrali w niej profesjonalni muzycy oraz aktorzy wcielający się w historyczne i aktualne postacie: Jakub Czerski, Maciej Ogórkiewicz, Agnieszka Mazur, Lucyna Białas i Oskar Lepczyński. Niebanalny scenariusz napisał Mikołaj Rykowski. Sztukę wyreżyserowano na podstawie pamiętników Paderewskiego, spisanych przez dziennikarkę Mary Lawton. Publiczność otrzymała świetnie podaną dawkę wiedzy historycznej oraz ciekawostek z życia Paderewskiego. To nie było nudny wykład z historii ani rocznicowa akademia. Warto było przyjść, by posłuchać muzyki Paderewskiego, obejrzeć wplecione w akcję archiwalne filmy oraz usłyszeć mało znane fakty z życia naszego wybitnego pianisty, kompozytora oraz późniejszego premiera pierwszej RP. W kapitalnej roli marszałka Piłsudskiego zobaczyliśmy wspaniałego aktora Macieja Ogórkiewicza. Na fortepianie Jakub Czerski grał tak sugestywnie, że publiczność w trakcie spektaklu biła brawo. Kto nie był, niech żałuje! Paderewski był postacią niezwykle barwną i nietuzinkową. Wspiął się na szczyty nie tylko europejskiej, ale też światowej popularności. To prawda, był celebrytą. Tyle, że nie we współczesnym fejsbukowo - instagramowym wydaniu. Był genialnym pianistą i kompozytorem obdarzonym nieprzeciętnym talentem scenicznym. Przyciągał jak magnes. Kochał ludzi, wielu pomagał. Gościł na światowych salonach największych polityków i biznesmenów. Zgromadził fortunę, z której korzystał bez ograniczeń. Pamiętał jednak zawsze o mniej zamożnych i potrzebujących, także o utalentowanych, młodych artystach. Swoją niezwykłą popularność wykorzystywał, by wspierać sprawy Polski. Podczas wielkiego koncertu w USA odmówił gry bez obecności polskiej flagi. Za namową Józefa Piłsudskiego został pierwszym premierem RP i ambasadorem spraw polskich w świecie. Słusznie nazywa się go kompozytorem polskiej niepodległości.

W świąteczny poranek, pomimo listopadowej pogody, na czarnkowskim Placu Wolności zebrało się kilkadziesiąt osób, aby wraz z chórem "Harmonia" uroczyście odśpiewać hymn. Organizator, Miejskie Centrum Kultury, przygotował dla wszystkich śpiewniki i kotyliony. Idea świątecznego śpiewania hymnu i innych pieśni patriotycznych zapoczątkowana została trzy lata temu, w 100. rocznicę odzyskania niepodległości, w ramach ogólnopolskiej akcji "Niepodległa do hymnu". Cieszy fakt, że wśród zgromadzonych były całe rodziny z małymi dziećmi, dla których przygotowano konkursy z nagrodami. Uroczyste odśpiewanie hymnu połączono z wciągnięciem flagi na maszt. Nagrodzono też gorącymi oklaskami żołnierzy, którzy bronią, dosłownie, naszych granic na wschodzie. Na zakończenie zaproszono do pamiątkowego zdjęcia przy pomniku Powstania Wielkopolskiego, przy którym honorową wartę pełnili harcerze z czarnkowskiej "Jedynki".
Piotr Keil

Na sportowo
Zwyczajowo członkowie Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie aktywnie włączają się w obchody Narodowego Święta Niepodległości, uzupełniając uroczystości religijno - patriotyczne szansą na poprawę kondycji fizycznej w czasie rajdu rowerowego "Po marcinowego rogala". Po wymuszonej pandemią zmianie miejsca półmetka, którym w ubiegłym roku były leśne okolice drewnianego wigwamu przy Centrum Integracji Społecznej w Gębiczynie, powrócono do wieloletniej tradycji, choć nie zabrakło niespodzianki.

Pogoda w drugi czwartek listopada okazała się przyjazna wszystkim korzystającym z uroków jesieni na świeżym powietrzu. Nie padał deszcz, nie wiał wiatr, słupki termometrów dotarły do siódmej kreski powyżej zera, tylko podziwianie krajobrazów zostało mocno ograniczone przez utrzymującą się przez cały dzień mgłę. Na starcie przed przed Czarnkowskim Domem Kultury stanęło 36 rowerzystów z Czarnkowa, Trzcianki, Krzyża Wielkopolskiego, a nawet Poznania, którzy odebrali od organizatorów okolicznościowe znaczki ufundowane przez Urząd Miejski w Czarnkowie. Następnie turyści ruszyli w trasę złożoną z asfaltowych szos, polnych dróg i leśnych duktów. Po opuszczeniu miejsca zbiórki peleton przez Śmieszkowo dotarł do Prusinowa, następnie wzdłuż jeziora Dużego do Lubasza, by ostatecznie zameldować się na zapleczu sali wiejskiej w Stajkowie, gdzie dzięki zaangażowaniu lokalnego samorządu i członków sekcji zorganizowano świąteczny półmetek z poczęstunkiem. Sympatyczną niespodzianką był udział w pikniku 37 uczestników marszu z kijkami, którzy pokonali własny szlak. Warto zaznaczyć, że członkowie Nordic Walking Lubasz spotkali się wcześniej z czarnkowskimi rowerzystami trzykrotnie w trakcie realizacji projektu "Działaj lokalnie". Wszystkim przypadł do gustu posiłek złożony z dającej energię pieczonej nad ogniskiem kiełbasy oraz niosących niecodzienne wrażenia smakowe rogali, a kulinarną rozkosz dopełniła gorąca kawa i herbata. Dodatkowo tytułowym solenizantom, których w tym roku było dwóch, odśpiewano "Sto lat", otrzymując w rewanżu symboliczną lampkę szampana. Oczywiście nie zapomniano o uczczeniu kolejnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i w samo południe w ramach akcji "Niepodległa do Hymnu" chóralnie odśpiewano dwie pierwsze zwrotki Mazurka Dąbrowskiego. Po ponad godzinnym postoju i wspólnej fotografii grupa rowerowa powróciła na szlak, aby przez Bzowo, Goraj i Pianówkę dotrzeć do Czarnkowa pokonując równo 30 kilometrów.
Marcin Małecki

Przywołując pamięć poległych, którzy walką, wysiłkiem i cierpieniem odzyskali wolny kraj świętujemy kolejną, 103. rocznicę odzyskania niepodległości. Na terenie całego kraju odbyły się różne uroczystości upamiętniające te chwile: marsze, koncerty, msze św., akcje śpiewania hymnu, pikniki. W czwartek, 11 listopada, w czarnkowskim parku Staszica spotkało się ponad 400 osób (dzieci, młodzież, dorośli, opiekunowie), aby symbolicznie uczcić pamięć poległych w organizowanym przez Ośrodek Sportu i Rekreacji, a sponsorowanym przez Miasto i Radę Miasta "XXII Biegu Niepodległości".

Dyrektor OSiR Krzysztof Cimoszko przywitał wszystkich uczestników i gości, w tym burmistrza Andrzeja Tadlę i przewodniczącą Rady Miasta Barbarę Lipską, na wesoło i zwyczajnie słowami dzień dobry. Podkreślił, że jest to bardzo ważne wydarzenie sportowe, które upamiętnia najważniejsze święto narodowe jakim jest Święto Niepodległości. Bez nadmuchanych słów i polityki zaznaczył, że robimy to po to, byśmy pamiętali skąd się wywodzimy, ile trudu kosztowało nasz naród osiągniecie wyjścia z niebytu praktycznie po pięciu pokoleniach, które tej wolności nie zaznały. Przywołał słowa ojca naszej niepodległości marszałka Józefa Piłsudzkiego, który powiedział "naród, który traci pamięć przestaje być narodem, staje się jedynie zlepkiem ludzi czasowo zamieszkujących dane terytorium". Zaznaczył, że słowa niepodległość, patriotyzm nie mogą odejść w niepamięć, muszą być cały czas z nami i trwać. Kiedyś inni wielcy ludzie powiedzieli, że wolność, niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć i o niej pamiętać. Wśród wypowiedzianych słów pojawiła się miłość, o którą też trzeba walczyć, podtrzymywać i zabiegać. Po odśpiewaniu hymnu burmistrz Andrzej Tadla oficjalnie dokonał otwarcia biegu, życząc wszystkim zadowolenia bez względu na to, jakie miejsce uzyskają. Podkreślił, iż największą frajdą jest udział w zawodach. Podziękował wszystkim pracownikom OSiR za przygotowanie bardzo uroczystej imprezy. Bezpośrednio po otwarciu wszyscy biegacze przeszli na miejsce startów. Wśród nich wyróżniały się nie tylko numery startowe, odblaski, ale także biało - czerwone butony. Bieg składał się z dwunastu kategorii, osobno dla kobiet i mężczyzn. Corocznie w biegu bierze udział spora ilość dzieci i młodzieży nie tylko ze szkół zlokalizowanych na terenie powiatu, ale również spoza niego. Godne pochwały stają się także starty wśród osób starszych. Nie zabrakło "weteranów" biegania, między innymi: Stefana Dobaka, Adama Musiała, Kazimierza Skiery, czy Józefa Wrony, który po raz kolejny odebrał dodatkową nagrodę najstarszego uczestnika biegu. To właśnie oni są żywym świadectwem na to, że warto organizować takie biegi, przy czym pokazują młodym, iż mimo wieku to zawsze "w zdrowym ciele, zdrowy duch". Nie tylko duch sił, ale duch sportowej rywalizacji. Bieg bogaty był nie tylko w gadżety niepodległościowe, przystrojoną scenę, pomoc medyczną, zadbaliśmy również o ciepłe posiłki regeneracyjne, napoje, a także słodki poczęstunek, które spokojnie można było spożyć w kąciku biesiadnym. Dekoracji zwycięzców dokonali przedstawiciele władz samorządowych z terenu miasta oraz dyrektor OSiR. Zwycięzcy, oprócz okolicznościowych medali oraz dyplomów, otrzymali vouchery Martes Sport oraz nagrody pieniężne. Spośród wszystkich dzieci ze szkół wylosowane zostały nagrody dodatkowe: rowery, walizki, parasole, termosy.

W czasie trwania imprezy mieszkańcy miasta Czarnków oraz powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego mogli zaszczepić się przeciw Covid-19 w "mobilnym punkcie szczepień". Z obserwacji wynika, że był to bardzo dobry pomysł, bowiem personel bez większego obciążenia i długich kolejek, ale systematycznie obsługiwał wszystkie zdecydowane osoby na przyjęcie pierwszej lub kolejnej dawki wybranego preparatu.

Wszystkim partnerom, przyjaciołom, pracownikom oraz indywidualnym osobom dziękujemy za życzliwość i coroczną pomoc w przygotowaniu biegu. Dzięki waszej pomocy stał się on pięknym i bogatym wydarzeniem upamiętniającym pamięć tych, którym zawdzięczamy wolne państwo.
Małgorzata Chęś

Na koniec Groniec
Zwieńczeniem czarnkowskich uroczystości związanych z Dniem Niepodległości był koncert Katarzyny Groniec w sali kina "Światowid". Spektakl zatytułowany "Niektóre sytuacje" okazał się jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych w mieście na przestrzeni bieżącego roku. Było to spektakularne podsumowanie państwowego święta.

Katarzyna Groniec wystąpiła w Czarnkowie po raz drugi. Poprzednik koncert zatytułowany "Zoo", podobnie jak w minioną sobotę, zapełnił salę do ostatniego miejsca. I podobnie jak przed paroma laty widownia nie była zawiedziona. Koncert, który śmiało można nazwać spektaklem muzycznym, przygotowano perfekcyjnie. Muzyka wprowadzająca widzów w klimat widowiska pojawiła się już podczas zajmowania miejsc na widowni. Przestrzenne, tajemnicze dźwięki słychać było wokół, wypełniały salę i zapowiadały coś niezwykłego i niecodziennego. Kiedy zgasły światła z głębi sali na scenę jak duchy spłynęli muzycy. Pojawiła się też mistrzyni zapowiadającego się misterium. Wszyscy z w strojach przypominających domową sjestę - piżama, wełniane skarpety, leniwie dymiący papieros w ustach.

Ten koncert trudno nazwać zestawem wyśpiewanych piosenek. To był precyzyjne wyreżyserowany spektakl muzyczny. Przemyślany i wykonany z największym pietyzmem. Towarzyszący wokalistce muzycy, Adam Skrzypek grający na kontrabasie i Grzegorz Rdzak przy pianinie, umiejętnie wspierali akompaniament wyrafinowaną elektroniką. Muzyczny efekt współpracy zespołu z wokalistką mógł wprawić w drżenie najbardziej oporne na ciarki plecy. Wyśpiewane, czasem wykrzyczane teksty wołania o pomoc, refleksję i zadumę nad teraźniejszością, co chwilę wypełniały salę. Katarzyna Groniec doskonale wie gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Czas, w którym się znajdujemy, nie jest ani przypadkiem, ani złą wolą Najwyższego. Może czas się zatrzymać? Zastanowić? Zawrócić? Niektóre sytuacje, na co wskazuje tytuł koncertu, już przeżyliśmy. Zmiksowano je, aby pokazać, że czas szybko ucieka. Ludzie i ich problemy... niestety nie.

Po zakończeniu koncertu, pod plakatem Charlie Chaplina w kinie Światowid, odbyła się rozmowa z Katarzyną Groniec

Pamięta pani swój ostatni koncert w Czarnkowie?

- Tak. I to doskonale. Przypomina mi o nim plakat filmowy, który nadal wisi w garderobie. Jest na nim zawadiacko uśmiechnięta, charakterystyczna twarz Charlie Chaplina. Przed poprzednim koncertem mieliśmy do rozwiązania poważny problem techniczny. Co prawda nasza ekipa poradziła sobie z nim, ale ja bardzo się denerwowałam. Wtedy mrugnął do mnie z plakatu Charlie... Nie martw się, poczekamy razem i będzie ok. I tak się stało. Dziś znów spoglądam na ten plakat. Przypomina mi, że już tu kiedyś byłam.

W pobliskiej Chodzieży organizowane są warsztaty jazzowe. Była tam pani kiedyś?

- Wiem, że odbywają się takie warsztaty, ale nie byłam na nich nigdy. Odwiedzałam jednak podobne, nie mniej znane warsztaty dla wokalistów w Zwierzyńcu. Lubię jazz, słucham i podziwiam wokalistów jazzowych. Jako nastolatka wygrałam nawet kiedyś konkurs wokalistów jazzowych piosenką "My Funny Valentine" w duecie z Piotrem Hajdukiem. Potem jednak zmieniłam kierunek muzycznych poszukiwań i teraz przedkładam interpretację nad improwizację, co oznacza, że obecnie podążam drogą innej muzycznej konwencji. Bardziej odpowiada mi piosenka sceniczna, aktorska.

W związku z tym pojawiła się pani na planie filmowym i na scenie teatru...

- Nie jestem aktorką, mało grałam. Lubię piosenkę z tekstem. Piosenkę, której pomaga scenografia i osobowości muzyków. To w sumie daje efekt jakiego szukam. Na scenie wcielam się w różne postacie - czasem jestem Jenny Piratką, a czasem po prostu sobą. Staram się nie udawać, tylko być postacią, która ma coś do powiedzenia. W ostatnich czasach jesteśmy inni i taki jest też przekaz naszego, dzisiejszego koncertu. Tajemnicza izolacja, pustka, covidowe stroje i wybór piosenek, sugerują gdzie jesteśmy i co czujemy. Z aktorstwem, rozumianym jako udawanie kogoś kim się nie jest, ma to niewiele wspólnego.

Określa się pani mianem świadomej artystki. Co to znaczy?

- Mam poczucie tego, że wiem co robię. Moje wybory nie są przypadkowe. To, co się dzieje we mnie i na scenie, nie jest improwizacją. Robię rzeczy, które są przemyślane i zaplanowane. Dzięki temu mam nadzieję, że mają sens i siłę. Czasem jednak odpływam w dal. Czasem czuję się jak dziecko we mgle. I dzięki temu to co robię jest też bardziej ludzkie, spontaniczne, mniej wyrachowane.

Piosenki jakie usłyszeliśmy na koncercie zatytułowanym "Niektóre sytuacje", to które sytuacje?

- To są piosenki z różnych przestrzeni czasowych. Niektóre z nich pochodzą z czasów "Opery za trzy grosze", dwie z nich były zupełnie nowe i dopiero w przyszłym roku ukażą się na płycie. Inne pochodzą od Marka Grechuty, czy zespołu "Siekiera". To kolaż pojawiający się w boskim, ale i też matematycznym, świecie muzyki. Przypominam i splatam w całość bliskie mi lata osiemdziesiąte z dzisiejszymi problemami i stylistyką. Mimo, że piosenki dzieli czas, to łączy je wspólny mianownik. Niektóre piosenki są uniwersalne - po latach okazuje się, że Jacques Brel i zespół Siekiera czasem mówią o tym samym. I o tym właśnie jest spektakl muzyczny, który dziś przedstawiliśmy.
Piotr Keil



Fot. Piotr Keil













Fot. Sławomir Czarnecki











Fot. Marcin Małecki





Fot. Monika Grębka - Radzi



Fot. Arkadiusz Kościelski
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.