XXIV RODZINNE RAJDY ROWEROWE
"Soboty na dwóch kółkach"
11 kwietnia
Inauguracyjny wyjazd w ramach Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach" w niemal równiej mierze wiódł polnymi drogami i asfaltowymi szosami, ciesząc oczy uczestników jasną zielenią budzących się do życia roślin i żerujących zwierząt, głównie saren, bocianów i żurawi. Nie zawiodła też pogoda, było słonecznie, ciepło i niemal bezwietrznie.
To już dwudziesty czwarty rok spotkań na szlaku organizowanych przez Rowerową Sekcję Turystyczną w Czarnkowie. Tradycyjnie cykl złożony z ośmiu wycieczek zakłada pięciokrotny wyjazd w edycji wiosennej i trzykrotny w jesiennej, przy czym pierwszy powakacyjny rajd połączony będzie ze spływem kajakowym, natomiast podczas dwóch kolejnych uczestnicy zobaczą egzotyczne zwierzęta oraz ciekawe miejsca ukryte w lesie.
W drugą sobotę kwietnia 55 osób sprzed Czarnkowskiego Domu Kultury ścieżką rowerową dotarło do Śmieszkowa, polną drogą przez Grzępy do Komorzewa, a następnie szosą przez Hutę do Gębic, gdzie dzięki uprzejmości sołtysa Adriana Fręśko na terenie rekreacyjnym przy sali wiejskiej urządzono tradycyjny półmetek. Jak zwykle podczas rajdów można było ugasić pragnienie oranżadą oraz uzupełnić kalorie bułką i pieczoną nad ogniskiem kiełbasą. Posiłek dla wszystkich uczestników oraz sprzęt sportowy do "worka szczęścia" ufundował właściciel sklepu sportowo-rowerowego Tomasz Prellwitz, który osobiście wręczył wartościowsze nagrody i pogratulował szczęśliwcom. W czasie pikniku turyści odebrali książeczki rajdowe przeznaczone do kolekcjonowania pieczątek z kolejnych etapów. Ilość zebranych potwierdzeń będzie miała wpływ na atrakcyjność nagród, które będą losowane na końcu edycji wiosennej i całego cyklu. Postój zakończyło pamiątkowe zdjęcie, po którym rowerzyści polną drogą dojechali do Brzeźna i asfaltem do Czarnkowa notując na licznikach 30 przejechanych kilometrów.
Wyzwaniem, zwłaszcza dla tych, którzy na rowery wsiedli po raz pierwszy po zimowej przerwie, był sam dystans oraz odcinki z grząskim piaskiem, ale radość ze spotkania z rowerową bracią, okazja do poprawy kondycji fizycznej oraz możliwość podziwiania wiosennych krajobrazów niwelowały wszelkie niedogodności.
Marcin Małecki
Fot.
Marcin Małecki
25 kwietnia
Poranek w ostatnią sobotę kwietnia znacznie różnił się od wcześniejszych, nacechowanych meteorologicznym wyżem dni. Niebo zasnute było ciemnymi chmurami, które zwiastowały opady deszczu. Na szczęście pogoda szybko uległa poprawie, słońce mocno zaświeciło na niezmąconym błękicie, a słupki w termometrach wspięły się do szesnastej kreski. Jednak uczestnicy zapamiętają drugi etap Rodzinnych Rajdów Rowerowych „Soboty na dwóch kółkach” przede wszystkim z silnego i chłodnego wiatru, który szczególnie dawał się we znaki na drogach wśród pól i łąk.
Na pocieszenie przyroda niedogodność rekompensowała atrybutami wczesnej wiosny. Jasno zieleniły się młode zboża, żółcił rzepak, mniszek lekarski i forsycja, a śliwa tarnina tworzyła widowiskowe białe ściany. Nie brakowało też żerujących bocianów i żurawi. Wszystko to zobaczyło 58 osób, które stawiły się na starcie przed Czarnkowskim Domem Kultury. Peleton leśnym duktem dotarł do Śmieszkowa, szosą przez Prusinowo i Sławno do Kamionki, a następnie polną drogą do Młynkowa, gdzie dzięki uprzejmości sołtys wsi Marii Piortowskiej na terenie rekreacyjnym przy boisku zorganizowano półmetek. Posiłek złożony z pieczonej nad ogniskiem kiełbasy, bułki i oranżady oraz cztery wartościowe nagrody do "worka szczęścia" ufundowała firma optyczna Bartosza Stawińskiego. Szczęśliwcy wylosowali plecak turystyczny, licznik rowerowy oraz dwie saszetki, natomiast pozostali drobniejsze upominki. Oczywiście nie zapomniano o otwarciu plenerowego biura, w którym podbijano książeczki rajdowe. Piknik zakończyła wspólna fotografia, po której turyści asfaltem przez Jędrzejewo i Śmieszkowo powrócili do Czarnkowa pokonując 32 kilometry.
Marcin Małecki
Fot.
Marcin Małecki
9 maja
Trzeci etap tegorocznych Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach", organizowanych przez Rowerową Sekcję Turystyczną w Czarnkowie, skoncentrowany był na lasach. I nie chodzi tylko o gospodarzy, którzy z sympatią przyjęli rowerzystów na zwyczajowym półmetku, ale również trasę, wiodącą głównie wśród drzew.
Pogoda w drugą sobotę maja była wręcz idealna. Zza rzadkich białych chmur często wyglądało słońce, temperatura wspięła się do 20 kreski, a wiatr silniejszymi podmuchami tylko czasami utrudniał jazdę. Na starcie, tradycyjnie przed Czarnkowskim Domem Kultury, stanęło 56 turystów, którzy najpierw ścieżką rowerową dojechali do Brzeźna, następnie szosą przez Gębice w okolice Sarbi, by tuż przed miejscowością wjechać na leśny dukt prowadzący do Nadleśnictwa Sarbia. Na półmetku na rowerzystów czekała już ufundowana przez gospodarzy zupa gulaszowa wraz z upominkami do "worka szczęścia". Cenniejsze nagrody wręczył osobiście zastępca nadleśniczego Piotr Nowak. Oczywiście działało plenerowe biuro, gdzie przybijano pieczątki w książeczkach rajdowych. Postój zakończyła wspólna fotografia, po której grupa przy wykorzystaniu ścieżki przyrodniczej dotarła do Romanowa Dolnego i dalej ulicą przez Osuch do Czarnkowa pokonując łącznie 26 kilometrów.
Marcin Małecki
23 maja
Czwarty wyjazd w ramach Rodzinnych Rajdów Rowerowych „Soboty na dwóch kółkach” przygotowany przez Rowerową Sekcję Turystyczną w Czarnkowie był stosunkowo krótki, bo liczył zaledwie 20 kilometrów. Nie wynikało to z lenistwa czy braku fantazji organizatorów, nie zanotowano żadnej awarii, nie zawiniła też pogoda, która była słoneczna, ciepła i bezwietrzna, wręcz wymarzona. Przyczyną była wymagająca trasa wiodąca głównie nieutwardzonymi drogami z dużymi przewyższeniami i półmetek zlokalizowany niemal na mecie.
Na starcie przed Czarnkowskim Domem Kultury stanęło 51 rowerzystów, którzy ścieżką pieszo-rowerową nad Notecią dotarli do granic miasta i dalej szosą do Pianówki, gdzie nastąpił pierwszy postój. Następnie grupa leśnym duktem pokonała stromy podjazd, by zatrzymać się na drugim odpoczynku w połowie drogi pomiędzy Dębem a Gorajem. Obok grząskiego piasku przeszkodę na odcinku do Goraja stanowił pojazd wykonujący prace leśne, który należało ominąć prowadząc rowery przez las. Z Goraju peleton asfaltem dojechał do Lubasza i zatrzymał się na trzecią pauzę na plaży przy jeziorze Dużym. Dalsza część szlaku wiodła wzdłuż brzegu na Sławienko, gdzie nastąpił ostatni postój. Stamtąd rowerzyści dotarli na umowny półmetek na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych im. Stanisława Staszica. W plenerowym biurze podbijano książeczki, a nad ogniskiem smażono kiełbasy, które wraz z bułką i oranżadą oraz nagrodami do „worka szczęścia” ufundowali gospodarze. Nietrudno się domyślić, że wśród upominków pojawiły się publikacje dotyczące ogrodnictwa oraz kwiaty doniczkowe wręczane przez Dawida Gościńskiego. Działkową biesiadę uzupełniła wspólna fotografia, po której, niemal nie pedałując, rowerzyści zjechali do Czarnkowa.
Marcin Małecki
13 czerwca
W drugą sobotę czerwca zakończyła się złożona z pięciu wycieczek wiosenna edycja czarnkowskich Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach". I choć cykliści wyruszą na szlak jeszcze trzykrotnie w edycji jesiennej, to ostatni wyjazd przed wakacjami zwyczajowo stanowi okazję do podsumowań, podziękowań i oczywiście wręczenia cennych nagród najwytrwalszym rowerzystom.
Na starcie przed Czarnkowskim Domem Kultury stanęło 67 turystów, którzy ze względu na oficjalne zakończenie mieli do przebycia wyjątkowo krótką, bo nieco ponad dwudziestokilometrową trasę wiodącą po obu stronach Noteci. Na turystach duże wrażenie robiły rozległe łąki, bocianie gniazda z młodymi, a także krajobrazy z panoramą Czarnkowa i całą Moreną Czarnkowską włącznie. Wprawny obserwator mógł również wypatrzeć pasące się sarny i rosnące czubajki kanie, popularnie zwane sowami, które dla wielu stanowią prawdziwy przysmak. Peleton, opuściwszy mostem miasto, przez Zofiowo i Amerykę dotarł do Ciszkowa, gdzie nastąpiła przeprawa promowa, możliwa ze względu na sianokosy, gdyż zwykle w weekendy jednostka nie kursuje. Po pokonaniu przeszkody grupa przez Górę i Pianówkę powróciła do Czarnkowa, a konkretnie na teren przystani rzecznej. Z powodu braku zwyczajowego postoju w połowie drogi, plenerowe biuro oraz posiłek przeniesiono na metę rajdu. Drożdżówki, oranżady oraz upominki dla każdego uczestnika ufundowała Czarnkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, pamiętając też o wartościowszych nagrodach w postaci sprzętu rowerowego i turystycznego, które osobiście wręczyła Anna Smolarek. Natomiast książeczki nie tylko podbijano, ale również wycinano z nich stronę potrzebną do losowania nagród, których atrakcyjność zależała od ilości zebranych pieczątek. Jak zwykle najcenniejszymi były aż trzy rowery. Pierwszy, sfinansowany przez Miasto Czarnków, z rąk burmistrza Jacka Klimaszewskiego odebrała Grażyna Flasińska, drugi, ufundowany przez Powiat Czarnkowsko - Trzcianecki, Leszkowi Trzebiatowskiemu przekazała wicestarosta Izabela Bobińskia, natomiast trzeci prezes Stowarzyszenia "Bezpieczny Powiat" Krzysztof Marcinkowski wręczył Małgorzacie Kołodziejczak. Po tym goście rozlosowali i wręczyli nieco drobniejsze nagrody rowerowe i turystyczne wszystkim, którzy przejechali pięć, cztery lub trzy etapy. Mnogość losowań sprawiła, że jedna osoba mogła wygrać więcej niż jedną nagrodę, co oczywiście miało miejsce. Sekretarz Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie Dariusz Jackowski podziękował fundatorom nagród oraz wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji i uatrakcyjnienia Rodzinnych Rajdów Rowerowych, ze szczególnym uwzględnieniem członków sekcji, którzy odpowiedzialni byli za przygotowywanie tras, bezpieczeństwo podczas jazdy i pomoc techniczną na szlaku. Doceniono również wytrwałość rowerzystów spoza miasta, którzy oprócz pokonywania kilometrów podczas rajdów, muszą też do Czarnkowa dojechać, a później wrócić do swoich miejscowości.
Na koniec kilka słów podsumowania. W wiosennej edycji "Sobót na dwóch kółkach" udział wzięło 287 rowerzystów, którzy pokonali 130 kilometrów. Każdy startujący otrzymał okolicznościową plakietkę rajdową, nagrodę z "worka szczęścia" na każdym etapie oraz możliwość losowania cenniejszych nagród. Rajdy zostały finansowo wsparte przez Powiat Czarnkowsko - Trzcianecki, Miasto Czarnków, stowarzyszenie "Bezpieczny Powiat" oraz sponsorów poszczególnych etapów. Całość patronatem medialnym objął Internetowy Serwis Informacyjny www.Czarnkow.INFO oraz Tygodnik Powiatowy Nadnoteckie Echa. Do zobaczenia jesienią.
Marcin Małecki
Fot.
Marcin Małecki
5 września
Pomimo rozmaitych prognoz wcześniejsza połowa pierwszej soboty września okazała się sucha, stosunkowo ciepła i często słoneczna. Taka pogoda ucieszyła członków i sympatyków Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie, którzy po wakacyjnej przerwie wyruszyli na szlak w ramach jesiennej edycji Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach". Pierwszy z trzech etapów tradycyjnie składał się ze spływu kajakowego i rajdu rowerowego.
Jako pierwsi, tuż po godzinie 8, miejsce zbiórki przed Czarnkowskim Domem Kultury opuścili wodniacy, którzy autobusem odjechali w stronę miejscowości Ruda obok Rogoźna, gdzie zlokalizowano początek spływu. Po krótkim omówieniu trasy i bezproblemowym wodowaniu 21 osób ruszyło z prądem Wełny do Jaracza. Niemal czternastokilometrowy odcinek okazał się wyjątkowo urokliwy, a stopniem skomplikowania nieco przekraczał wiele innych rzek, zwłaszcza tych dużych i uregulowanych. Dość leniwy nurt urozmaicało kręte i zmienne szerokością koryto, nieregularne brzegi, zmieniający się krajobraz oraz przeszkody w postaci zatopionych pni, zwisających gałęzi i nielicznych mielizn. Szczególnie uciążliwy okazał się potężny dąb, który najprawdopodobniej uległ niedawnym wichurom, gdyż na blokujących przepływ gałęziach wisiały jeszcze zielone liście. Na szczęście żadna załoga nie doświadczyła wywrotki. Po 4 godzinach umiarkowanie intensywnego wiosłowania grupa dotarła na metę, a stamtąd już autobusem na rekreacyjny teren w Rogoźnie, gdzie czekało już ognisko oraz kiełbasy, bułki i oranżady. Posiłek oraz nagrody do "worka szczęścia" w postaci sprzętu turystyczno-sportowego ufundował Ośrodek Sportu i Rekreacji w Czarnkowie. Po około godzinnym pikniku i wspólnej fotografii wodniacy ruszyli w drogę powrotną i wówczas się rozpadało, na szczęście intensywny deszcz został na drodze, a kajakarze dotarli do suchego Czarnkowa po godzinie 15.
Marcin Małecki
Dwie godziny po kajakarzach na szlak wyruszyło 26 rowerzystów. Tradycyjnie miejscem zbiórki był plac przed Czarnkowskim Domem Kultury, a oficjalnego powitania i rozpoczęcia dokonał dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Czarnkowie Patryk Dziabas. Po raz kolejny ta miejska jednostka objęła patronatem pierwszy etap jesiennej edycji „Rodzinnych Rajdów Rowerowych - Soboty na dwóch kółkach”. Po tej krótkiej części oficjalnej cykliści rozpoczęli wycieczkę pokonując na początku kilka kilometrów ścieżką rowerową do Śmieszkowa, by potem skierować się w stronę Prusinowa i Kamionki. Po krótkim odpoczynku grupa polną drogą dotarła do Miłkowa, gdzie dzięki uprzejmości sołtys Magdaleny Kiedrowskiej został zorganizowany odpoczynek przy ognisku i pieczonych kiełbaskach. O tę część wycieczki zadbał również radny Gminy Lubasz i jednocześnie członek czarnkowskiej Rowerowej Sekcji Turystycznej Paweł Dobosz, który przygotował ognisko i dostarczył wszystkie niezbędne rzeczy, aby grupa mogła komfortowo odpocząć i nabrać sił na drogę powrotną. Przed wyjazdem tradycyjnie rozlosowano nagrody rzeczowe oraz została wykonana wspólna fotografia. Jesienna pogoda sprzyjała pokonywaniu powrotnych kilometrów przez Stajkowo i Goraj, a licznik po dotarciu do Czarnkowa zatrzymał się na liczbie 32 km.
Paweł Zajda
Fot.
Marcin Małecki
Fot.
Anna Janasek
26 września
Złota polska jesień pokazała swoje najlepsze oblicze. W ostatnią sobotę września pogoda była wręcz wymarzona, aby aktywnie spędzić czas na świeżym powietrzu. Nieustannie świeciło słońce, delikatnie wiał wiatr, dwudziestostopniowa temperatura niosła komfort termiczny, a w ciemnozielonym krajobrazie często można było dostrzec żółte, czerwone lub brązowe miejsca. Ale to wcale nie flora, tylko egzotyczna fauna znalazła się w centrum zainteresowania uczestników VII etapu Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach".
Powakacyjne wyjazdy są zwykle dłuższe i ten atrybut członkowie Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie biorą pod uwagę podczas planowania przebiegu tras. Pierwszy niezmiennie połączony jest ze spływem kajakowym, natomiast kolejne prowadzą do ciekawych miejsc lub ludzi poza najbliższą okolicą. W pierwszą sobotę września kajakarze spłynęli Wełną z Rudy do Jaracza, a rowerzyści zameldowali się w Młynkowie, natomiast w ostatnią dwadzieścia dziewięć osób na jednośladach wyruszyło na szlak, by potwierdzić, że hasło wycieczki "Egzotyka wokół nas" jest prawdziwe. Grupa spod Czarnkowskiego Domu Kultury dotarła zaledwie do Pianówki, a już nastąpił pierwszy postój. Teren posesji Luizy i Roberta Klimko to prawdziwe mini zoo. Gospodarz w towarzystwie idącego za nim krok w krok indyka ciekawie opowiadał o kolejnych gatunkach na zwierzęcej ścieżce. Rowerzyści poznali wiele szczegółów dotyczących życia kawii domowej (świnki morskiej), wiewiórki Hudsona, sowy śnieżnej, jeżozwierza, świni wietnamskiej, gęsi kubańskiej, nandu, strusia oraz walabia, czyli mniejszego kuzyna kangura. Nie zabrakło też rodzimych ptaków w postaci wspomnianego wcześniej indyka, ale również płomykówki zwyczajnej i bociana, który zaatakowany przez drapieżnika już nigdy nie poderwie się do lotu. Plenerową lekcję zoologii zakończyła konsumpcja placka drożdżowego. Gospodyni tak długo krążyła wśród cyklistów, aż ostatni kawałek zniknął z wielkiej blachy. Następnie peleton ruszył w dalszą drogę, by przez Goraj, Ciszkowo, Krucz i Hamrzysko dojechać do Roska, gdzie zaplanowano dwa postoje. Do pierwszego doszło na olbrzymiej łące, gdzie pasły się lamy i wielbłąd. O zwierzętach krótko opowiedział sołtys wsi Henryk Helak, a później cierpliwie odpowiadał nie wiele pytań. Cierpliwości nie można było odmówić też wielbłądowi, który karmiony kukurydzą i marchwią niewzruszenie pozował do zdjęć i filmów. Indywidualne sesje zakończyła wspólna fotografia, po której rowerzyści udali się do baru EsteRRA na posiłek złożony z zupy gulaszowej i bułki, który wraz z nagrodami do "worka szczęścia" w postaci sprzętu rowerowo-turystycznego ufundowała firma Adeon Wydawnictwo Tebra. Po uzupełnieniu kalorii nastąpił podział peletonu. Grupa trzcianecka postanowiła dotrzeć do swojego miasta przez Wieleń, natomiast pozostali uczestnicy wrócili do Czarnkowa przez Gulcz, Mikołajewo, Ciszkowo, Górę i Pianówkę pokonując 45 kilometrów.
Marcin Małecki
Tak było w zeszłym roku - relacja