Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 18 września 2021, sobota.  Imieniny: Ireny, Irminy, Józefa, Macieja, Stanisława, Stefana

R E K L A M A



free counters


"OSTATNIE 100 DNI MOJEGO ŻYCIA"



Kiedy jest czas na pisanie książki? Ile może być literackiej rzeczywistości, a ile fikcji? Z rodowitym mieszkańcem Lubasza Danielem Stochajem, na kilka dni przed ukazaniem się debiutanckiej książki "Ostatnie 100 dni mojego życia", rozmawia Szymon Szwed

Lubasz i okolice to wyjątkowe miejsce, ale chyba rzadko zdarza się, żeby osoba wywodząca się stąd pisała książki?

- Zdecydowanie Lubasz to piękne i urokliwe miejsce, do którego zawsze będę miał duży sentyment. Ponoć każdy nosi w sobie jakąś historię, która nadaje się do przedstawienia w książce, ale nie każdy ma w sobie na tyle odwagi, aby ją po pierwsze - napisać, po drugie - wydać. Słyszałem, że osoby z okolic Lubasza wydawały wiersze, tomiki poezji, ale faktycznie o tym, aby ktoś wydał książkę nie słyszałem.

Tytuł jest dość wymowny, czy możesz teraz, przed premierą powiedzieć coś więcej?

- "Ostatnie 100 dni mojego życia" to mocny tytuł, ponieważ właśnie taka jest ta książka. Opowiada moją historię, ważny urywek mojego życia, który bardzo mnie doświadczył i zmienił. Przez wiele lat zmagałem się z chorobą naszej cywilizacji, jaką jest depresja. Nie mogłem sobie z tym poradzić, ponieważ każda nawet najmniejsza czynność była dla mnie wyzwaniem. Co gorsza, byłem we wszystkim tym sam, nie mogłem liczyć na wsparcie rodziny. Przez to relacje z bliskimi opisywane w książce są trudne. Na szczęście uległy już znacznej poprawie. W trudnym dla mnie czasie poznałem ludzi, dzięki którym udało mi się o siebie zawalczyć i poniekąd wygrać. Książka jest szalenie prawdziwa i być może dlatego tak wielu ludzi na nią czeka. To opowieść o chorobie, o rozpaczliwym poszukaniu wsparcia i zrozumienia, o trudnych relacjach z rodziną, o Bogu i nawróceniu. To dowód na to, że czasami trzeba przejść przez coś bardzo trudnego, aby móc docenić to, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Jest bardzo osobista i długo biłem się z myślami, czy powinna ujrzeć światło dzienne w takim kształcie. Podczas jej czytania może się okazać, że to jakim widzą mnie inni ludzie na co dzień, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jednym słowem uśmiechniętego na co dzień chłopaka w tej książce praktycznie nie spotkacie. Napisałem w niej to, co nosiłem w sobie przez wiele lat. Na moim oficjalnym książkowym profilu na Facebooku obserwuje mnie ponad 23 tysiące ludzi. Każdego dnia dostaje mnóstwo wiadomości od osób, które podobnie jak ja kiedyś były lub są nadal bardzo pogubione i wciąż szukają pomocy. Stąd wiem jak ważny społecznie temat poruszam i jak wielu ludziom udało mi się już pomóc. Wierze, że moja książka pomoże im spojrzeć na pewne sprawy inaczej i na nowo. Najważniejszym celem, który przyświecał mi podczas jej pisania było to, aby ludzie zaczęli postrzegać depresję jako prawdziwą chorobę, która nieleczona prowadzi do bardzo przykrych konsekwencji i często nieodwracalnych skutków. Każdemu z nas przydałoby się szczerze rozliczyć z przeszłością, tak jak ja to zrobiłem w mojej książce. Jestem świadomy, że moja książka może zdobyć różnorakie opinie, niemniej jak wiele zmieniło się podczas jej pisania jest dla mnie największym sukcesem.

Jak ludzie postrzegają młodego człowieka, który podejmuje się pisania książki?

- Teraz sądzę, że dobrze. Na początku znajomi nie brali mnie na poważnie i nie wierzyli, że faktycznie napisałem książkę i mogę ją wydać. Często spotykam się z komentarzami, że to niemożliwe, abym miał tylko 22 lata. Ponoć jestem bardzo dojrzały jak na swój wiek. Ale jak powszechnie wiadomo, wiek to tylko liczba. Aktualnie jestem w trakcie pisania drugiej książki, która planowo będzie kontynuacją pierwszej. Mam nadzieje, że uda mi się ją wydać na jesieni tego roku.

Czy masz swojego ulubionego autora, kogoś kogo podziwiasz za styl, język, podejmowane tematy?

- Czytam bardzo dużo książek. Nie mam autora, którego jakoś szczególnie lubię, wyróżniam. Książka, którą ostatnio przeczytałem i podoba mi się jej styl, to "Silniejszy od nienawiści" autorstwa Tima Guernarda. Skradła moje serce. Autor tak samo jak ja opisał swoje życie. Jednak on skupił się na jego całości, a nie na urywku, jak ja. Podobnie jak Tim, przez długi czas zmagałem się z traumą z dzieciństwa, jednak jego książka pozwoliła mi spojrzeć na to wszystko w innym świetle, zostawiła we mnie ogrom wartości i chętnie polecił bym ją każdemu jako wartościową lekturę.

Mieszkasz w Poznaniu, a bywasz jeszcze w Lubaszu?

- Można powiedzieć, że jedną nogą mieszkam w Poznaniu, a drugą w Lubaszu, ponieważ dziele swoje życie pomiędzy tymi dwiema miejscowościami. Lubasz zawsze będzie dla mnie ważny i chętnie będę tu wracał, choćbym nie wiem jak daleko miałbym zamieszkać. Mam tu znajomych, rodzinę, to ważne dla mnie miejsce.

Jak wyglądała praca nad książką, co jest większym wyzwaniem znalezienie wydawcy czy pisanie?

- Książkę pisałem dość długo, dlatego że była dla mnie sporym wyzwaniem w sensie emocjonalnym. Jednak trudniejsze okazało się sprostanie wymaganiom wydawnictwa, które było zainteresowane wydaniem książki. Finalnie zdecydowałem się wydać ją sam, co uważam za dobrą decyzję, gdyż długo do niej dojrzewałem. Jest ona bardzo prywatna, ale jakże potrzebna w czasach, gdy tak mało ludzi ma odwagę mówić o swoich trudnych przeżyciach otwarcie.

Grałeś w filmie "Strajk dzieci lubaskich", jak wspominasz tamto wydarzenie?

- To było ciekawe doświadczanie. Pomimo upływu tylu lat chętnie je wspominam i o dziwo bardzo dobrze pamiętam. Umacnia mnie w przekonaniu, że od dziecka chciałem łamać stereotypy i robić coś więcej niż inni. Z Panią Grażyną, która zaangażowała mnie do tego filmu mam kontakt do dziś, więc oprócz tego, że zrobiliśmy ważny film o historii strajku dzieci z Lubasza, to nawiązały się podczas jego kręcenia trwałe relacje.

Co chciałbyś przekazać młodym ludziom, którzy próbują pisać, tworzyć?

- Przede wszystkim to, aby nie słuchali tego, co będą mówić na ich temat inni ludzie. Zawsze kiedy chcemy zrobić coś więcej niż inni, znajdzie się multum ludzi, którzy będą oceniać, krytykować i mówić, że to co robimy nie ma sensu. Nie można się poddać takiemu myśleniu i trzeba iść mimo wszystko do przodu. Wiem z doświadczenia jak to wygląda, ponieważ mnóstwo ludzi osłabiało moją motywację i nie wierzyło w mój sukces. Dziś te same osoby składają mi gratulacje. Trzeba konsekwentnie dążyć do wyznawczego celu, skupić się na tym co pozytywne i ważne, słuchać rad osób, które życzą nam dobrze. Mówią, że im trudniejsza droga do pokonania, tym piękniejsze widoki na końcu. Dziś mogę podziękować tym wszystkim, którzy we mnie nie wierzyli, ponieważ dzięki nim wiem, że nie wolno się poddawać. Wszystko co robimy powinno wypływać z poziomu serca, tylko wtedy ma to prawo się obronić. Nieważne na jakie przeszkody natrafimy, jeśli coś robimy szczerze i w pełni się temu oddajemy, prędzej czy później cel, do którego dążymy, uda nam się osiągnąć. Życie zdarza się tylko raz, żyjmy więc odważnie i nie bójmy się walczyć o to, co dla nas ważne.
Dziękuje za rozmowę.

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.