Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 20 września 2021, poniedziałek.  Imieniny: Dionizego, Filipa, Maurycego, Renaty

R E K L A M A



free counters


SAMORZĄD BEZ NUDY I RUTYNY



Maj w pamięci Polaków pozostanie na zawsze miesiącem samorządów. Wiosną, trzydzieści lat temu, stworzyliśmy prawne podstawy do funkcjonowania obywatelskiego państwa. Z powodu pandemii koronawirusa miasto Czarnków przeniosło rocznicowe świętowanie na wrzesień. Jednak z tej okazji o wspominkową rozmowę poprosiliśmy jednego z najdłużej urzędujących burmistrzów w kraju. Specjalnie dla Nadnoteckich Ech na pytania Piotra Keila odpowiada Franciszek Strugała.

Kiedy i dlaczego osiedlił się pan w Czarnkowie?

- Do Czarnkowa wraz z rodziną przybyłem z Wągrowca 1 sierpnia 1977 roku. Przedsiębiorstwo Robót Instalacyjno - Montażowych Budownictwa Rolniczego w Poznaniu poszukiwało kierownika grupy robót do swego oddziału w Czarnkowie. Nie udało się firmie nikogo pozyskać na miejscowym rynku pracy, rozpoczęto więc poszukiwania wśród pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwach wchodzących w skład Zjednoczenia Budownictwa Rolniczego w Poznaniu. Takim to sposobem zainteresowano, a następnie nakłaniano mnie do przyjęcia tej propozycji pracy. Dosyć długo z żoną zastanawialiśmy się czy skorzystać z tej oferty pracy, ale ostatecznie przekonała nas propozycja otrzymania większego mieszkania niż mieliśmy w Wągrowcu, jak i to, że oczekiwaliśmy na mieszkanie w Poznaniu. Sądziliśmy, że praca w poznańskim oddziale firmy w Czarnkowie ułatwi start zawodowy po przeprowadzce do Poznania. Nie przewidziałem jednak przyszłego podziału firmy i usamodzielnienia się przedsiębiorstwa w Czarnkowie. Upływ czasu spowodował, że zarzuciliśmy myśl o stałym zamieszkaniu w Poznaniu.

A co było wcześniej?

- Dzieciństwo wraz z rodzicami i dwojgiem braci przeżyłem w pobliskim Ryczywole. Naukę w szkole średniej podjąłem w 1963 roku Poznaniu. Najpierw była to Szkoła Rzemiosł Budowlanych, a następnie Technikum Budowlane. Już na początku nauki nauczyciel wychowania fizycznego zauważył moją dobrą sprawność fizyczną i powołał mnie do drużyny piłki siatkowej. Tak rozpoczął się mój związek ze sportem wyczynowym na coraz wyższym poziomie, który trwał kilkanaście lat. W siatkówkę grałem przez cały okres nauki, podczas służby wojskowej i przez kilka lat pracy w Wągrowcu. Grałem w takich klubach jak: MKS Starówka Poznań, AZS Poznań, Grunwald Poznań, Czarni Radom i Nielba Wągrowiec. Swoją żonę poznałem krótko przed maturą na studniówce w jej szkole. Po niespełna dwóch latach wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy w Wągrowcu. Tam urodził się nasz syn, a potem córka. Przeprowadzka do Czarnkowa i zaangażowanie w pracę zawodową spowodowały brak czasu na kontynuowanie regularnej gry w siatkówkę. Do tego doszedł nowy obowiązek, bowiem podjąłem studia na Politechnice Poznańskiej na Wydziale Budownictwa, a po ich ukończeniu i obronie pracy dyplomowej, ukończyłem jeszcze studia podyplomowe z zakresu ekonomiki w budownictwie. Podwyższenie kwalifikacji spowodowało, że awansowałem na stanowisko szefa produkcji, a następnie na funkcję zastępcy dyrektora ds. produkcji. Gdy nastąpiły w Polsce niepokoje społeczne i powstał w Czarnkowie Komitet Obywatelski Solidarność, zostałem namówiony do wstąpienia do niego. Przyłączyłem się do szerokiego grona osób, które chciały zmieniać nasze miasto. Wygrane wybory samorządowe 27 maja 1990 roku przez Komitet Obywatelski spowodowały problem wyboru burmistrza. Sam nie miałem takich ambicji, by ubiegać się o tę zaszczytną funkcję, ale większość członków naszego komitetu we wstępnym głosowaniu widziała mnie w tej roli. Ostatecznie 12 czerwca 1990 roku Rada Miasta wybrała mnie na stanowisko burmistrza, które pełniłem przez siedem kadencji, tj. do dnia 22 listopada 2018 roku.

Pamięta pan swoje pierwsze dni w pracy na stanowisku burmistrza?

- Wprawdzie czas zaciera pamięć, ale zachowałem wiele obrazów z tamtego okresu. Dzisiaj ludzie nie uwierzą, że w mieście w soboty były kolejki za chlebem i nie wszyscy mogli go kupić. Miałem w tej kwestii wiele interwencji i prowadziłem częste rozmowy z ówczesnymi piekarniami. W letnie dni brakowało wody wodociągowej, bo nie docierała do wyżej położonych miejsc czy kondygnacji budynków. Wydawane były zakazy podlewania ogródków. Jakość wody budziła wiele zastrzeżeń wskutek zanieczyszczeń chemicznych. Nad Notecią były ciągłe samozapłony i zadymienie na zlokalizowanym tam wysypisku śmieci. Mieszkańcy ulicy Rybaki zaczęli zgłaszać, że prawie po każdym deszczu na ich ogrody wylewają się fekalia, co było przyczyną braku oddzielnej kanalizacji deszczowej. Wstydliwym problemem dla mnie był stan sanitariatów miejskich i tych mieszczących się w urzędzie miasta, co charakteryzowało się nieprzyjemnymi wyziewami. Pamiętam przyjacielską i grzeczną uwagę jaką zrobili mi w tej sprawie holenderscy goście w czasie pierwszej wizyty. Zmiana tego stanu była moją pierwszą inwestycją miejską. Nie zapomnę zaraz na początku urzędowania sfingowanego włamania do mojego gabinetu, chyba tylko po to, by zrobić mi odciski palców. Już po krótkim czasie urzędowania pojawili inspektorzy innych urzędów z zakresu ochrony środowiska, zobowiązując samorząd do natychmiastowych działań mających naprawić wieloletnie zaniedbania w tym zakresie, a właściwie do pobudowania nieistniejącej infrastruktury. Nie interesowało ich to czy samorząd stać na to. W dokumentach dokonywali tylko zapisów zagrożenia karami w razie nie podjęcia działań w tym kierunku. Zaskoczeniem były też bardzo częste wizyty mieszkańców w najróżniejszych sprawach, czego nie doświadczyłem we wcześniejszej pracy. Składane wnioski wymagały prowadzenia postępowania administracyjnego, a moja znajomość prawa administracyjnego nie była dobra. Podjąłem więc studia podyplomowe na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu, pierwsze na Wydziale Prawa - Samorząd Terytorialny, a drugie na Wydziale Nauk Społecznych - Polityka i Zarząd Lokalny. Uzupełnienie wiedzy administracyjnej w połączeniu z moją wiedzą zawodową i zdobyte przez lata pracy doświadczenie w zarządzaniu zasobami ludzkimi i współpraca w kontaktach z innymi firmami pozwalała mi się już swobodnie poruszać we wszystkich zagadnieniach związanych z funkcją burmistrza.

Jakie stały wtedy wyzwania przed miastem i samorządem?

- Miasto wymagało naprawy prawie w każdej dziedzinie. Nie sposób było zająć się wszystkim. W gronie Zarządu Miasta uznaliśmy, iż podstawowym zadaniem na kilka lat będzie zajęcie się infrastrukturą komunalną. Zadanie ogromne, bo niezwykle drogie i czasochłonne, na pierwszy rzut oka przerastające możliwości miasta. Wymagało bardzo dobrego przygotowania się pod względem organizacyjnym i finansowym. Muszę stwierdzić, że miałem w tej sprawie ogromne wsparcie nie tylko ówczesnego Zarządu Miasta, ale również Rady Miasta. Wiele decyzji było obarczonych dużym ryzykiem ekonomicznym. Należało zacząć od reorganizacji zarządzania całą sferą komunalną. Ważną zrealizowaną kwestią było powołanie spółek do zarządzania, np. wodociągami czy ciepłownictwem. Pozwoliło to na wspólne finansowanie niezwykle ważnych zadań. W pierwszej kolejności wybudowaliśmy wysypisko śmieci spełniające wymogi środowiskowe. Odwiercone zostały nowe studnie głębinowe w trzeciorzędzie, co pozwoliło zażegnać problemy zanieczyszczenia wody wodociągowej lindanem. Przestaliśmy używać płytszych studni czwartorzędowych zanieczyszczonych środkami ochrony roślin. Pobudowane zostały dodatkowe hydrofornie, które podniosły ciśnienie wody i skończyły się problemy w dopływie wody do wyższych miejsc. Pojęliśmy się budowy oczyszczalni ścieków wraz budową nowych kanałów kanalizacyjnych. Ważne było, by zapewnić odpowiednio duży zrzut ścieków do oczyszczalni zapewniający jej uruchomienie i poprawną pracę. Równolegle budowaliśmy nową sieć deszczową, by rozdzielić ścieki od wód deszczowych. Miało to znaczenie dla pracy samej oczyszczalni, gdyż deszczówka rozwadniała by ścieki i powodowała zaburzenia biologii oczyszczalni. Innym istotnym problemem na początku lat dziewięćdziesiątych było pobudowanie objazdu drogowego w ciągu ulic Browarnej, Pocztowej i Ogrodowej. W związku z rozwojem wysokotonażowego transportu, skręt długich samochodów jadących ulicą Kościuszki przez plac Wolności w ulicę Putza, jadąc w kierunku Poznania, stał się niemożliwy. Była to wówczas jedyna droga wyjazdowa na Poznań i Wałcz. Ulice Pocztowa i Ogrodowa były drogami polnymi z wąskim pasem bruku z kamienia polnego tzw. "latówki". Systematycznie rozbudowywana była sieć ciepłownicza i modernizacja źródeł ciepła, co doprowadziło do likwidacji wielu mniejszych kotłowni, będącymi źródłami niskiej emisji spalin. Miasto do początku 1990 roku wynajmowało swoje lokale użytkowe kilku firmom zajmującymi się handlem, a te prowadzili ajenci. Zdecydowaliśmy o ich prywatyzacji, wynajmując je bezpośrednio prowadzącym działalność. Wdrożone przez ówczesny rząd reformy ekonomiczne spowodowały nagłe problemy ekonomiczne wielu firm na terenie miasta. Aktywnie uczestnicząc w ich prywatyzacji i zagospodarowaniu likwidowanych przedsiębiorstw zapobiegliśmy wysokiemu bezrobociu. W tamtym czasie powstało kilka znaczących podmiotów gospodarczych, które funkcjonują do dzisiaj, rozwijają się, często w innych branżach niż poprzednie i zatrudniają więcej pracowników niż firmy niedawne. Nie sposób w tej krótkiej wypowiedzi omówić wszystkie inicjatywy i podjęte działania.

Spędził pan 28 lat za biurkiem burmistrza. Nie wkradła się w pana pracę nuda i rutyna?

- Jeśli sądzi Pan, że tyko za biurkiem, to nie jest to cała prawda. Na nudę czy rutynę w samorządzie nie ma miejsca. Burmistrz, nie będąc aktywnym pod wieloma względami, może po pierwszej swej kadencji spakować swoją teczkę i szukać innego zatrudnienia. Nikt lepiej niż mieszkańcy tego nie oceni, a weryfikacja jego pracy wedle reguł, które wcześniej obowiązywały, odbywała się co cztery lata. W rutynę można wpaść jeśli wykonuje się codzienne powtarzające się czynności. W samorządzie nawet wnioski mieszkańców znacznie się różnią, bowiem każdy ma indywidualny charakter i często wymaga konsultacji wewnętrznych, a nawet zewnętrznych. Osobną sprawą jest wnoszenie uchwał do rozpatrzenia przez Radę Miasta, które często są inicjatywami lub programami wymagającymi dobrego przygotowania i wcześniejszego omówienia bądź skonsultowania. Ponadto jeśli realizuje się szeroki i różnorodny program inwestycyjny nie sposób, by nie spotykać się z kontrahentami, pracownikami, szefami jednostek, w których wykonywane są inwestycje i rozwiązywać problemy, których nigdy nie brakuje. Starałem się też nie zaniedbywać bezpośrednich kontaktów z ludźmi - indywidualnych czy grupowych, spotkań z organizacjami pozarządowymi, wizyt w jednostkach gminy, na budowach w czasie wykonywania prac czy przeglądach miasta. Przez kilka kadencji prowadziłem internetowe forum z mieszkańcami odpowiadając na pytania. Pragnę dodać, że przez trzy kadencje pełniłem funkcję prezesa Związku Miast i Gmin Nadnoteckich zajmującego się wykorzystaniem śródlądowych dróg wodnych dla rozwoju regionalnego. Myślę, że wymieniając tylko niektóre obowiązki i czynności przekonałem Czytelników, iż na nudę i rutynę w samorządzie nie ma miejsca i czasu.

Co uważa pan za swoje największe osiągnięcia?

- Moim największym osiągnięciem jest to, że mieszkańcy ufali mi przez ponad 28 lat i pozwalali realizować we współdziałaniu z radnymi wizję miasta, za którą się nie wstydzą i często są z niego dumni. Jest wiele widocznych efektów wspólnej pracy i nie sposób wartościować, które z nich są największymi osiągnięciami, bowiem zależy to od indywidualnego podejścia. Część z nich wymieniłem już wcześniej, a dotyczą zarządzania sferą komunalną. Największa i najdroższa inwestycja drogowa - obwodnica miasta, jest obiektem zazdrości wielu moich kolegów burmistrzów i wójtów. Powstała całkowicie z inicjatywy naszego samorządu przy dużym udziale środków finansowych miasta Czarnkowa. Przygotowaliśmy też cały proces poprzedzający rozpoczęcie budowy: koncepcję architektoniczną, plany urbanistyczne, dokumentację projektową, podziały geodezyjne, wykupy gruntów i całość przekazaliśmy do samorządu Województwa Wielkopolskiego, który zrealizował zadanie przy udziale 85% środków pochodzących z UE. Wartość całej inwestycji to 90 mln PLN. W okresie tych 28 lat pobudowaliśmy na nowo lub przebudowaliśmy zdecydowaną większość ulic w mieście. Zmodernizowana została "Starówka", łącznie z dzisiejszą wizytówką miasta - placem Wolności. Powstało wiele ścieżek rowerowych, które dają bezpieczną możliwość poruszania się po mieście czy zażywania rekreacji. Sądzę, że należy docenić wygraną walkę o siedzibę powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego, co daje nie tylko prestiż, ale wiele wymiernych korzyści. Przy tej okazji udało się uchronić od ruiny jeden z największych zabytków Czarnkowa - budynek ratusza. Pobudowane zostały w systemie TBS budynki mieszkalne. Następne powstały w systemie developerskim, czy jako inwestycje spółdzielni mieszkaniowych. Odrestaurowanych zostało wiele budynków komunalnych oraz pobudowano nowe. Utworzono i uzbrojono nowe tereny do budowy domów jednorodzinnych. Powstało kilkadziesiąt hektarów strefy aktywności gospodarczej z częściowym uzbrojeniem terenu. Swoich inwestycji doczekały się szkoły. W Szkole Podstawowej nr 1 wybudowaliśmy wielofunkcyjne boisko do gier ze sztuczną nawierzchnią, mały stadion piłkarski ze sztuczną trawą, tartanową bieżnią okólną i widownią. W kompleksie znalazł się też obiekt profesjonalnego miasteczka ruchu drogowego, a przy obiekcie samej szkoły powstał nowy plac rekreacyjny. Wewnątrz szkoły powstała winda dla niepełnosprawnych. W Szkole Podstawowej nr 2 wybudowaliśmy pełnowymiarową halę sportową z pełnym zapleczem sanitarnym, siłownią, windami i aulą szkolną. Ponowna reforma oświaty likwidująca gimnazja spowodowała konieczność rozbudowy szkoły o trzykondygnacyjny łącznik przeznaczony dla najmłodszych dzieci, który za mojej kadencji wybudowany został w stanie surowym. Wykończenie budynku i jego otwarcie nastąpiło przez nową Radę Miasta i burmistrza w 2019 roku. Inwestycji doczekała się kultura. Na 800-lecie miasta scena amfiteatru została poszerzona i uzyskała zadaszenie. Powstało Muzeum Ziemi Czarnkowskiej w wyremontowanym budynku starej szkoły podstawowej w kompleksie z odziałem dziecięcym Miejskiej Biblioteki Publicznej. Przeprowadzono kompleksowy remont sali towarzyskiej i małej sali wystawowej wraz z przyległymi pomieszczeniami. Sala kinowa została całkowicie przebudowana i uzyskała amfiteatralną widownię. Modernizacji podlegało też całe zaplecze. Od tego czasu zaczęła się nowa era kina w Czarnkowie. Swój charakter zmieniła też biblioteka przy placu Wolności i stała się bardziej przyjazna dla czytelników. Inwestycje nie ominęły obiektów zarządzanych przez Ośrodek Sportu i Rekreacji. Praktycznie na nowo wybudowano otwarte baseny kąpielowe wraz ze stacją uzdatniania i podgrzewania wody, które są letnią atrakcją zarówno dla mieszkańców, jak i gości spoza miasta. Z basenu pływackiego korzystają też sportowcy wyczynowi z Polski i z zagranicy przygotowujący się do zawodów. Nad Notecią powstała przystań wodna nazywana powszechnie mariną, kolejne miejsce do rekreacji dla osób korzystających z uroków Noteci przypływających śródlądowymi wodami, ale też ulubione miejsce spacerów dla mieszkańców. Należy również wspomnieć o innych powstałych miejscach rekreacyjnych m.in. nad Notecią, na osiedlu Słonecznym, czy przy osiedlu Zacisze.

A były też porażki, jakiś niedosyt?

- Nie czuję bym odniósł jakąś porażkę. Natomiast mam niedosyt spowodowany nieudaną jak dotąd próbą wykorzystania wód geotermalnych. Długotrwałe poszukiwanie środków finansowych nie dało rezultatów. Nie pomogła chęć pomocy parlamentarzystów z tego okresu. Nie dały pozytywnego efektu pomocne działania pilskiej "Nafty", polegające na wydaniu decyzji przez Głównego Geologa Kraju wykonania pierwszego otworu geotermalnego, jako otworu badawczego. Również zaangażowanie pracowników naukowych Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie spełzło na niczym. Mieliśmy kilku partnerów zagranicznych, ale ich oferty były bardzo niekorzystne dla miasta. Trzeba więc czekać na bardziej sprzyjające warunki finansowe, bo zasoby gorących wód pod Czarnkowem nie znikną.

Jako urzędujący burmistrz wygrał pan kilka konkursów. Dobrze czuje się pan w roli showmana?

- To prawda. Wygrałem konkurs o tytuł "Wielkopolskiego Burmistrza Roku" w 2000 r. i kilka lat później tytuł "Wielkopolskiego Superburmistrza". W tym drugim konkursie brało udział dziesięciu zwycięzców wcześniejszych konkursów organizowanych co rok przez Głos Wielkopolski, TVP Oddział w Poznaniu oraz Radio Merkury. Wszystko to działo się z udziałem mieszkańców działających w różnych grupach artystycznych i dających łącznie ze mną pewnego rodzaju show. Organizatorom chodziło o to, by było to ciekawe widowisko. Najtrudniejszym zadaniem była jednak oceniana przez jurorów wiedza uczestników z różnych dziedzin (np. z języka polskiego, wiedzy o samorządzie, historii, wiedzy o Wielkopolsce...). Byłem też zwycięzcą kilku konkursów organizowanych przez media pilskie, organizacje przedsiębiorców, Fundację Orła Białego. Przyznana została mi statuetka "Filar Samorządności". Zostałem również laureatem "Nagrody przyjaznego Brzegu". Ta prestiżowa nagroda zostaje przyznawana przez Polskie Towarzystwo Turystyczno - Krajoznawcze wraz z Polskim Związkiem Żeglarskim i innymi partnerami, w tym Centrum Turystyki Wodnej w Warszawie, pod honorowym patronatem Ministra Sportu i Turystyki. Zawsze jest miłe jeśli jest się docenianym, to zawsze zmusza do większego wysiłku.

Jakie wyzwania stoją przed nowym burmistrzem Czarnkowa?

- Na dzisiaj największym wyzwaniem aktualnego burmistrza, tak mi się wydaje, jest zbilansowanie budżetu w okresie pandemii i w latach następnych, dokończenie rozpoczętych inwestycji, szczególnie tych z udziałem środków UE, zabezpieczenie ludzi najbardziej potrzebujących pomocy, zapewnienie środków na niezbędne usługi świadczone na rzecz mieszkańców. Nie sądzę, by możliwa była już pełna ocena ubytku dochodów. Mając spore doświadczenie nie bardzo wierzyłbym obietnicom rządu w zakresie wsparcia samorządów. Burmistrz i współpracownicy na pewno mają pełną świadomość, co należy zrobić i na bieżąco będą analizować sytuację. W odpowiednim czasie przyjdzie dopiero czas na korektę zamierzeń, które były bardzo ambitne. Bardzo współczuję burmistrzowi, że już w drugim roku swojej działalności przyjdzie się mu zmierzyć z taką sytuacją.

Jako burmistrz emeryt spotyka się pan z sympatią mieszkańców? A może bywa też odwrotnie?

- Jak dotąd, już po przejściu na emeryturę, spotykam się z dużą życzliwością i sympatią ze strony mieszkańców. Cieszą mnie miłe słowa ze strony wielu ludzi. Niektórzy widzą potrzebę zatrzymania się i porozmawiania o różnych sprawach niezwiązanych już z moją byłą pracą. Wprawdzie w ostatnich dwóch miesiącach coraz z tym trudniej, bowiem obowiązują obostrzenia w zakresie kontaktów i trudno się czasami poznać mając zakrytą twarz. Przed epidemią otrzymywałem zaproszenia na spotkania działających na terenie miasta niektórych stowarzyszeń i na wystawy organizowane w Miejskim Centrum Kultury, z których korzystałem. Była to znakomita okazja by porozmawiać.

Jest pan znany z wielu pozazawodowych pasji. Realizuje je pan teraz?

- Swoich pasji nie zarzuciłem. Są nimi nadal podróże, dokumentowanie ich poprzez fotografowanie i filmowanie. Niestety obecna epidemiczna sytuacja nie daje mi szans na zrealizowanie zaplanowanych wycieczek. Lukę tę na dzisiaj wypełnia mi zajmowanie się wraz z żoną ogrodem i czytanie książek. Odkryłem w sobie wielkie zainteresowanie historią, zarówno Polski, jak i niektórych krajów Europy.

Co chciałby pan powiedzieć mieszkańcom Czarnkowa na trzydzieste urodziny samorządu?

- Przywrócenie 30 lat temu Samorządu Terytorialnego spowodowało, że obywatele uzyskali możliwość decydowania w najistotniejszych sprawach dotyczących społeczności lokalnych. Okazało się, że samorządy w znakomitej większości wykorzystały swoją szansę. Miasta i wioski zmieniły się w wielu przypadkach nie do poznania. Sądzę, że samorząd Czarnkowa również sprostał nowemu wyzwaniu, choć nie zawsze warunki nam sprzyjały. Cieszę się, że było mi dane uczestniczyć swoją pracą w tych przemianach i dołożyć cegiełkę do rozwoju naszego ukochanego Czarnkowa. Chciałbym z okazji jubileuszu serdecznie podziękować mieszkańcom, ówczesnym i obecnym radnym, pracownikom jednostek samorządowych za zaangażowanie w rozkwit naszego miasta. Życzę dalszego zapału i wytrwałości w dalszym rozwoju Czarnkowa.
Dziękuję za rozmowę

Wybrane materiały:

Rewitalizacja Starówki:
Modernizacja placu Wolności - film

Budowa obwodnicy:
Trwają prace przy obwodnicy - relacja
Obwodnica Czarnkowa oficjalnie otwarta - relacja
Jesień wiosną - zdjęcia

Budowa przystani rzecznej:
Przystań w Czarnkowie - ponad 2,2 mln dofinansowania - relacja
Otwarcie przystani - relacja

O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.