Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 24 września 2021, piątek.  Imieniny: Daniela, Dory, Gerarda, Marii, Maryny, Teodora

R E K L A M A



free counters


CHIRURG, BALWIERZ, KOWAL



"Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz" - napisał ponad 400 lat temu Jan Kochanowski, ale jego myśl nie straciła nic ze swej aktualności.

Od zarania cywilizacji człowiek przeprowadzał różnego rodzaju zabiegi medyczne. Trudno się temu dziwić, zważywszy jak wiele zależało w tamtych czasach od sprawności fizycznej. Usługi wykształconych lekarzy były jednak bardzo drogie i trudno dostępne. Na szczęście chory mógł szukać porady nie tylko u lekarza.

Bolące zęby to prawdziwe utrapienie. Wie o tym chyba każdy. Rzymski lekarz Aulusnelius Celsus zapisał: "Ból zębów jest, prócz bólu śmierci, największym i najokrutniejszym ze wszystkich bólów". Nasi przodkowie często mieli z nimi problemy, ale mieli też na nie odpowiednie sposoby. Aby uniknąć bólu zębów jak wiadomo najważniejsza jest higiena. Ale jak myć zęby bez szczoteczki? Europejscy chłopi w tym celu żuli końce młodych leszczynowych gałązek. Rozdzielały się one na włókna, którymi można było wyczyścić powierzchnię zębów. Ciekawy, choć raczej niezbyt skuteczny przepis na pastę do zębów pochodzi z XVI wiecznej Anglii. Król Henryk VIII szczotkował zęby mieszaniną miodu i cukru. Co ciekawe, w XIX wieku Anglicy zwalczali istniejący w Indiach zwyczaj czyszczenia zębów pastą zawierającą pył z węgla drzewnego, który dzisiaj jest często używanym składnikiem past do zębów. Oczywiście, nawet najlepsza higiena nie zapewni nam stuprocentowej gwarancji, że coś nie zepsuje się w naszej jamie ustnej i nie pojawi się infekcja. Cóż wtedy czynili nasi przodkowie? Szukali pomocy u kogoś, kto znał się na ziołolecznictwie. Niegdyś po wsiach żyli ludzie przechowujący prastarą wiedzę o leczeniu; często były to kobiety, zwane szeptuchami lub znachorkami. Mogły one polecić odpowiednie zioła, przygotować napar, a nawet rzucić pamiętający pogańskie czasy czar. Czasem ich sposoby się sprawdzały, czasami nie. Pewien znachor ze Śląska polecał na przykład, żeby na bolący brzuch jeść kulki z chleba z żywymi wszami. Jeśli natomiast we wsi nie było wiedźmy, zawsze można było poprosić o pomoc owczarza. Hodowcy owiec słynęli ze swojej wiedzy o różnych ziołach i byli w polskich wsiach bardzo poważani. Często także w szlacheckich dworach mieściła się tak zwana apteczka - pomieszczenie, gdzie przechowywano wszelkie nalewki, dryjakwie i lekarstwa. Za nadzór nad zaopatrzeniem odpowiadała panna apteczna, zazwyczaj uboga krewna Państwa, bez szczególnych widoków na zamążpójście. Panny apteczne były poważane i lubiane, czasami nawet powierzano im edukację dzieci. Taką opiekunką apteczki w dworze w Czombrowie była matka Adama Mickiewicza. Jeśli jednak nie pomogły ani czary, ani zioła pozostało nam zęba wyrwać. Kto mógł pomóc w tej kwestii? Na wsi specjalistą od rwania zębów był często... kowal. Miał do tego odpowiednie narzędzia (szczypce) i potrzebną krzepę. Istnieje ciekawa bajka o kowalu, do którego zgłosił się z bolącym zębem Diabeł, który był bardzo strachliwy i nie chciał dać się dotknąć. Kowal kazał mu przywiązać do bolącego zęba sznurek i usiąść w kącie kuźni. Drugi koniec przywiązał do kowadła i zabrał się do pracy. Gdy miał już rozgrzany do czerwoności kawałek metalu, zbliżył się do Diabła, który tak się wystraszył, że rzucił się do ucieczki wyrywając sobie zęba! W miastach i miasteczkach pomocy przy usuwaniu zębów udzielali z kolei balwierze, zwani też cyrulikami, felczerami lub golibrodami. Świadczyli oni szerokie spektrum usług: zajmowali się strzyżeniem włosów i bród, kąpielami, nastawianiem złamań, zabiegami chirurgicznymi jak nacinaniem wrzodów, przygotowywaniem opatrunków, robieniem lewatyw, upuszczaniem krwi, leczeniem lekkich chorób, weterynarią oraz rwaniem zębów. Oznaką pracowni balwierza były wystawione trzy blaszane misy. W miastach cyrulicy często zrzeszeni byli w cechy, które zazdrośnie strzegły monopolów na swoje usługi: w Poznaniu na przykład istniała rywalizacja z cechem łaziebników o prawo stawiania baniek.

A dlaczego nie udać się wprost do lekarza? Medycyna zainteresowała się zębami już od samego swego początku. Przepis na swoistą pastę do zębów zapisał już Hipokrates. W I wieku przed naszą erą Aulus Cornelius Celsus polecał robić plomby z ołowiu (plumbum po łacinie, stąd nasza plomba). Słowo "dentysta" narodziło się już w XIV wieku, ale za ojca współczesnej stomatologii uważany jest Pierre Fauchard (1678-1761). Korzystanie z usług "prawdziwych" medyków było jednak ograniczone jedynie dla bogatych, którzy mogli sobie pozwolić na ich usługi. Z tego powodu tak bujnie rozwijała się medycyna ludowa. Dopiero na przestrzeni ostatnich dwustu lat dostęp do profesjonalnej medycyny stał się względnie powszechny. Patrząc na postęp, który dokonał się w dziedzinie stomatologii, możemy czuć się szczęśliwi, że żyjemy w obecnych czasach. Choć może czasami, a nawet często, narzekamy na naszą służbę zdrowia, jest ona nieporównywalnie skuteczniejsza i bezbolesna w porównaniu do tego, co było jeszcze kilkaset, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Mimo wszystko dbajmy jednak o zęby, by nie dodawać niepotrzebnej pracy dentystom.
Mikołaj Kułakowski
Muzeum Ziemi Czarnkowskiej

Szczypce kowalskie ze zbiorów Muzeum Ziemi Czarnkowskiej
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.