Czarnkow.INFO - Internetowy Serwis Informacyjny
    Strona główna     Urzędy     Kultura i atrakcje     W mieście     Fotogaleria
    Nowe forum     Reklama     Katalog firm     Archiwum
Dzisiaj jest: 23 września 2021, czwartek.  Imieniny: Berty, Bogusława, Liny, Tekli

R E K L A M A



free counters


CZY MORSOWANIE TO JUŻ PANDEMIA?



Jak Polska długa i szeroka ludzie zaczęli się zimą masowo rozbierać. W bieliźnie wychodzi się w Tatry, brodzi boso w śniegu lub zanurza w wodach rzek, jezior czy Bałtyku. W naszym powiecie przykładów masowego oziębiania nie brakuje. W minioną niedzielę odwiedziliśmy grupę morsów w Drawsku i Lubaszu.

Przykładów morsowania w Polsce nigdy nie brakowało. Już w latach sześćdziesiątych kroniki filmowe pokazywały kąpiących się zimą w Bałtyku. Były to jednak przypadki rzadkie, pokazywane jako ciekawostki. Jak pamiętamy zimy bywały wtedy srogie i sprzyjały śniegowo - lodowej rekreacji. Tegoroczna zima w styczniu i lutym, po kilku latach milczenia, znów pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wraz z siarczystym mrozem odżyły też pomysły morsowania i przebywania na zimnym powietrzu. Morsowanie nie jest niczym nowym. Praktykowano je już w czasach starożytnych. Mieszkańcy basenu Morza Śródziemnego wodę schładzali śniegiem i lodem, by mogła służyć zbiorowym kąpielom zdrowotnym. Rzymskie termy zawsze dawały możliwość tak zimnych, jak i gorących kąpieli. Zwyczaj zażywania kąpieli, nie tylko tych zimnych, zniknął wraz z nadejściem średniowiecza. Higiena w tym okresie zostało mocno zaniedbana. O leczeniu zimnymi kąpielami można było jednak usłyszeć już w XVI wieku na dworze Króla Zygmunta Augusta. Popularność hydroterapii wzrosła wraz z nadejściem XVII i XVIII wieku, gdy zaczęto zalecać zdrowotne zabiegi, takie jak zimne okłady i prysznice. Ich propagatorem był Sebastianie Kneipp, który około 1849 roku zaczął odkrywać dobroczynne działanie kąpieli w zimnej wodzie. Dzięki nim, jak sam twierdził, wyleczył się z gruźlicy. W 1808 w Brzeźnie zostało stworzone pierwsze w Polsce morskie kąpielisko, które nawet poza letnim sezonem pozostawało otwarte dla gości. Kiedy jednak w naszym kraju pojawiły się pierwsze "morsy"? Najstarszą organizacją zrzeszającą miłośników zażywania kąpieli w zimnej wodzie jest Gdański Klub Morsów założony w 1975 roku. Warto również wiedzieć, że w 2015 roku, podczas Międzynarodowego Zlotu Morsów w Mielnie, pobity został polski rekord Guinnessa w największej liczbie osób uczestniczących jednocześnie w morsowaniu, do którego przystąpiło aż 1799 ochotników.

Lubaszanie w przerębli

Marek Koplin - inicjator morsowania
Morsować zacząłem przed czterema laty z najbliższymi znajomymi. Na początku były to trzy, czasem cztery osoby. Aktywność sportową rozpocząłem jednak już dużo wcześniej. Powodem było odchudzanie. Zaniepokojony swoją wagą rozpocząłem pracę nad sobą i zrzucanie zbędnych kilogramów. Dzięki zbilansowanej diecie, zmianie nawyków żywienia oraz aktywności sportowej - w głównej mierze było to bieganie i rower, które przerodziły się w zamiłowanie do triathlonu - zrzuciłem ponad dwadzieścia kilogramów. Kiedy zacząłem przygodę z zimną wodą nie mogłem już przestać. To jest pasja, zdrowie i życiowe doświadczenie. Lubaska nieformalna grupa morsów od ubiegłego roku bardzo się powiększyła. Ludzie coraz częściej szukają aktywności, ciekawego sposobu na zdrowie i dobre samopoczucie. Od ubiegłego roku z powodu pandemii tych aktywności mamy mniej. Dlatego coraz więcej osób rozgląda się za czymś nowym, dającym możliwość poznania innych ludzi, innych pasji i doświadczeń. Morsować może niemal każdy. Decyzję trzeba jednak skonsultować z lekarzem. Warto to zrobić, aby nie przeżyć rozczarowania. Czy trudno przemóc niechęć do zimnej wody? Wszystko "siedzi" w naszej głowie. Zdecydowanie opornych nie namawiam. Trzeba mieć w sobie ciekawość do takiego doświadczenia. Jeśli ją znajdziemy, to zdecydowanie należy spróbować. Gwarantuję, że osoby, które się przełamią, zakochają się w morsowaniu. Po zanurzeniu w lodowatej wodzie następuje wspaniały przypływ energii oraz endorfin. I to działa później jak narkotyk. Pierwsze 30 sekund nie jest przyjemne. Trzeba się przemóc i wytrzymać. Jednak kolejne minuty dają wiele satysfakcji. Organizm zaczyna intensywnie pracować i bronić się przed zimnem. Z czasem wszystko przemienia się w relaks. Należy pamiętać o przygotowaniu, rozgrzewce i koniecznym ekwipunku - strój kąpielowy, ręcznik, ciepła odzież i gorący napój. Jeśli kogoś zachęciliśmy, to zapraszam wszystkich zainteresowanych w każdą niedzielę w godzinach 10:00 - 11:00 na lubaską plażę. Doradzimy, pomożemy i zapewnimy bezpieczne morsowanie.

Marek Koplin - inicjator morsowania

Marian Ciągniwoda - pasjonat
Morsuję już drugi sezon. Chcę poprawić swoje samopoczucie, bo wcześniej często i szybko się przeziębiałem. Wykonuję pracę, podczas której często zmienia się temperatura. Przechodzę z ciepłego do zimnego pomieszczenia kilka razy dziennie. To powodowało kłopoty ze zdrowiem. Dziś, po dwóch latach morsowania, zapomniałem co to katar, gorączka i ból gardła. Do morsowania namówił mnie kolega. Opowiadając, że jest taka grupa i warto przyjść na spotkanie w przerębli. Dałem się namówić i okazało się to bardzo ciekawym doświadczeniem. Nie przygotowywałem się do zimowych kąpieli. Lekarz rodzinny powiedział że nie ma przeciwskazań i wyraził zgodę. Z morsowania wykluczają poważne choroby, ja takich nie mam. W zimnej wodzie czuję się doskonale. Latem też dbam o kondycję, dużo jeżdżę na rowerze. Dzisiaj zabrałem na morsowanie córkę Elżbietę. Dodam, że żona też od czasu do czasu daje się namówić na lodową kąpiel.

Morsowanie w Lubaszu

O morsowaniu w Drawsku opowiada wójt gminy Bartosz Niezborała

Kto i kiedy zainicjował morsowanie w Drawsku?

- Morsowanie w Drawsku zainicjowała grupa młodych śmiałków, do których miałem przyjemność należeć. Na początku robiliśmy to samodzielnie na różnych akwenach, a z czasem wspólnie na Przystani "Yndzel" w Drawsku. Myślę że to miejsce, bardzo ważne dla naszych mieszkańców, stało się łącznikiem. Byliśmy pionierami, informacji na temat morsowania było niewiele, tak więc uczyliśmy się na własnej skórze. Było to około 8 lat temu. Po dwóch latach funkcjonowania powstało pierwsze tego typu stowarzyszenie na terenie powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego - Klub Morsa Drawsko. Prezesem Klubu jest Ryszard Ociepa. Co roku organizujemy własny zlot na "Yndzlu" i za zimną wodą z naszym sztandarem przemierzamy tak naprawdę całą Polskę. To doskonała promocja dla gminy Drawsko.

Jak często i dlaczego morsujecie?

- Morsujemy co tydzień od października do kwietnia, tak długo jak pozwalają na to warunki atmosferyczne. Spotykamy się na drawskiej przystani, tam mamy ku temu idealne warunki. Czasem w basenie "Yndzla" brakuje wody, wtedy organizujemy wyjazdy. Każdy mors ma inny powód do realizowania tej aktywności. Większość robi to dla zdrowia, inni dla pogody ducha. Ja mogę powiedzieć, że przestałem się przeziębiać i uzależniłem się od morsowania.

Morsowanie to przejściowa moda, czy sposób na zdrowe życie?

- Przejściowa moda pewnie dla wielu, którzy poprzez media zainteresowali się teraz morsowaniem. My w Drawsku robimy to od lat i dla nas moring to tradycja. Spotykając na swojej drodze wiele klubów, stowarzyszeń i morsów mogę powiedzieć jedno, że to sposób na życie, który przetrwa wiele pokoleń. Zapraszamy do obserwowania fanpage Klubu Morsa Drawsko i uczestnictwa w naszych spotkaniach czy wydarzeniach.
Piotr Keil

W Drawsku morsów pilnuje sam prezes
O serwisie  |   Dodaj do ulubionych  |   Ustaw jako startową  |   Miasto Czarnków  |   Miejskie Centrum Kultury
Redakcja Czarnkow.INFO: 64-700 Czarnków, os. Parkowe 21/37, tel./fax 600 545 261, czarnkow.info@onet.pl
© Marcin Małecki Jacek Dutkiewicz 2004-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.